Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Festiwalowe paznokcie z Golden Rose | Negative space, broken glass, srebrne tasiemki

Ostatnio stawiam na lakiery w kolorze nude, różowe, albo w ogóle nie maluję paznokci. Nie trzeba mnie jednak długo przekonywać do tego, żeby użyć wszystkich najfajniejszych rzeczy do manicure naraz - wystarczy mała wzmianka o konkursie, a ja od razu wyciągam cały mój arsenał i siadam do kolorowania. Szczególnie, jeśli temat jest ciekawy, a do głowy przychodzą dziesiątki pomysłów! Tak powstały dzisiejesze paznokcie festiwalowe.

Ten manicure to zdecydowanie nie jest propozycja na Woodstock. Stawiałabym raczej na Coachellę, Open'era lub jakieś plażowe imprezy. Mamy tu bowiem wszystko, co przy takich okazjach dobrze wygląda i wpasuje się w ten fashionistowy klimat. Srebrne tasiemki, negative space i błyszczący top coat - wszystko to będzie świetnie wyglądać w kolorowych światłach sceny. Manicure pasuje nawet do baniek mydlanych, które przewijają się nie tylko przez festiwale, ale i dzisiaj przez moje zdjęcia.

Do wykonania tego manicure użyłam czterech lakierów Golden Rose. Trzy z emalii pochodzą z serii Rich Color. Dwa z nich opisywałam już w poście, w którym mówiłam o odcieniach idealnych na jesień [KLIK] i są to numery 102 - chłodny, stalowy szary i chabrowy wymieszany z granatem - numer 16. Ten śliczny błękit to kolor o numerze 68. Na granatowy lakier nałożyłam jedną warstwę cudownego topu Jolly Jewels - numer 101. Na koniec ozdobiłam paznokcie srebrnymi tasiemkami do manicure, które zamówiłam kiedyś na allegro.

Jeździcie na festiwale? Jakie paznokcie waszym zdaniem najbardziej pasują do takich wydarzeń?

Czytaj dalej »

Delikatne paznokcie na co dzień | Baby boomer, marmurek i holo

Odkąd pierwszy raz zrobiłam na swoich paznokciach marmurkowe zdobienie i pokazałam je na blogu, nie mogę się z niego wyleczyć. Strasznie podoba mi się ten wzór, jest po prostu piękny i świetnie się prezentuje. Malowanie go na wszystkich paznokciach zabiera jednak trochę czasu, więc stawiam raczej na mały akcent w jego postaci. Znalazłam w końcu idealnie połączenie lakierów i wzorów, które stanowi ładną otoczkę dla marmurka i sprawia, że chce się go nosić na okrągło.

Na palcu serdecznym i kciuku namalowałam marmurek, tak jak pokazywałam wam ostatnio w notce [KLIK!]. Użyłam do tego dwóch lakierów Eveline miniMAX - białego 253 oraz czarnego 192. Na wskazującym i środkowym zrobiłam delikatne, jasnoróżowo - białe ombre, czyli tzw. baby boomer. Do jego wykonania użyłam lakieru China Glaze Pink Of Me o numerze 81477, wcześniej wspomnianej bieli oraz lateksowej gąbeczki. Na małym palcu mam szary lakier Golden Rose w odcieniu 102 oraz dwie warstwy holograficznego top coatu Colour Alike B. a star. Jest to jego stara wersja, która daje dość delikatny, tak naprawdę mało holograficzny efekt.

Całość całkiem nieźle się ze sobą zgrała. Manicure pasuje do większości codziennych stylizacji i nie gryzie się ubraniami w intensywnych kolorach. Mój typ!

Próbowałyście już namalować marmurki na swoich paznokciach? Jak wam się podoba mój manicure?

Czytaj dalej »

Krem zwalczający niedoskonałości Effaclar Duo [+] La Roche-Posay

Jak znaleźć odpowiedni krem dla swojej cery? Często łatwo jest źle ocenić potrzeby naszej skóry – czy potrzebujemy kremu nawilżającego, czy matującego? Wybór jest szczególnie trudny w przypadku skóry trądzikowej i przetłuszczającej się. Wypróbowałam już wiele kremów, ale chyba w końcu znalazłam coś dla siebie. Dzisiaj chciałam przedstawić wam moje pierwsze wrażenia z używania kremu zwalczającego niedoskonałości Effaclar Duo [+] firmy La Roche-Posay.

Krem Effaclar Duo [+] przeznaczony jest do skóry tłustej i trądzikowej. Jest to produkt dermatologiczny, stworzony do codziennego użytku, mający na celu usuwanie niedoskonałości oraz eliminację przebarwień potrądzikowych. Opakowanie o pojemności 40 mililitrów można znaleźć w aptekach, gdzie kosztuje około 45 złotych. O tym kremie słyszałam już wiele dobrego, bo jest bardzo często polecany na blogach i cieszę się, że w końcu go wypróbowałam na swojej skórze.

Krem zamknięty jest w plastikowej tubce z bardzo wąskim wyjściem. Opakowania w takiej formie bardzo lubię i uważam, że są najlepszym możliwym rozwiązaniem. Na pewno są mniej problematyczne niż słoiczki, z którymi trzeba kombinować, czym by ten krem wyciągnąć, żeby nie wkładać do niego palców. Wydaje mi się też, że dzięki temu wąskiemu dziubkowi aplikuję krem oszczędniej, nie przesadzając z jego ilością. Produkt stabilnie stoi na zakrętce. Plusem jest też to, że kosmetyk będzie spływać w dół, co na pewno pomoże wykończyć go w całości.

Skład produktu jest następujący: aqua / water, glycerin, dimethicone, isocetyl stearate, niacinamide, isopropyl lauroyl sarcosinate, silica, ammonium polyacryldimethyltauramide / ammonium polyacryloyldimethyl taurate, methyl methacrylate crosspolymer, potassium cetyl phosphate, zinc pca, glyceryl stearate se, isohexadecane, sodium hydroxide, myristyl myristate, 2-oleamido-1,3-octadecanediol, nylon-12, poloxamer 338, linoleic acid, disodium edta, capryloyl salicylic acid, caprylyl glycol, xanthan gum, polysorbate 80, acrylamide/sodium acryloyldimethyltaurate copolymer, pentaerythrityl tetra-di-t-butyl hydroxyhydrocinnamate, salicylic acid, piroctone olamine, parfum / fragrance. Nie znajdziemy tu parabenów ani parafiny.

Krem ma kremowo-żelową konsystencję, jest biały i ma lekki, delikatny trudny do sprecyzowania zapach. Kosmetyk nakłada się bardzo dobrze, gładko. Produkt nie roluje się i szybko wchłania się w skórę. Chociaż na opakowaniu widnieje informacja, że krem ma działanie matujące, to nie daje takiego efektu, jak drogeryjne produkty. Przeszłam już przez wiele kremów matujących (i w końcu wszystkie odrzuciłam), bo zazwyczaj mocno wysuszały one skórę i dawały natychmiastowy efekt matowej twarzy. W przypadku tego kremu cera wygląda, jakby była posmarowana zwykłym kremem nawilżającym i ma taki ładny, zdrowy glow. Skóra jest w dotyku gładsza, a pory skóry wyglądają na zmniejszone.

Krem świetnie sprawdza się pod makijażem. Chociaż twarz nadal wymaga przypudrowania w trakcie dnia, to mój makeup trzyma się na nim nie tyle dłużej, co lepiej. Przede wszystkim w końcu pozbyłam się warzącego się podkładu, co było moją zmorą. Po tygodniu codziennego stosowania zauważyłam poprawę stanu cery – stany zapalne zostały złagodzone, a przebarwienia delikatnie rozjaśnione. Co dla mnie ważne, to że nie przyczynił się do zapychania porów. Po dwóch tygodniach nowe niedoskonałości przestały się pojawiać tak często jak do tej pory, koloryt skóry nieco się wyrównał i moja cera zaczęła wyglądać znośnie. Jak na razie nie zamierzam rozstawać się z tym kremem.

Znacie kosmetyk z dzisiejszej notki? Jaki jest wasz ulubiony krem do twarzy?

Czytaj dalej »

Puder fixujący Vichy Dermablend Setting Powder

Puder to bardzo ważna część makijażu, szczególnie przy przetłuszczającej się skórze. W większości przypadków, przy wyborze drogeryjnego produktu musimy zastanowić się, co jest dla nas ważniejsze – naturalnie wyglądający makijaż, czy efekt matowej skóry trwający przez dłuższy czas. I chociaż znalazłam już kosmetyk tego typu, który kupuję regularnie, to nadal szukam czegoś lepszego. Dzisiaj chciałam przedstawić wam moje pierwsze wrażenia z używania pudru fiksującego Vichy Dermablend.

Puder fixujący Vichy Dermablend Setting Powder

Puder otrzymujemy w dobrze prezentującym się, okrągłym, lekkim, plastikowym słoiczku z czarną zakrętką. Ma on pojemność 28 g, a w cenie regularnej zapłacimy za niego ok. 67 zł. Można znaleźć go w większości aptek. W opakowaniu załączone jest sitko oraz puszek służący do nakładania kosmetyku. Zamiast niego można jednak spokojnie wykorzystać np. Beauty Blender lub inną gąbkę do makijażu. Producent zaleca wykonywać tym pudrem tzw. baking - nakładać grubszą warstwę pudru na problematyczne miejsca (u mnie czoło, nos, broda i obszar pod oczami). Po odczekaniu 2 minut twarz należy omieść pędzlem i pozbyć się nadmiaru kosmetyku. Ja przy okazji ten nadmiar wcieram kolistymi ruchami w pozostałe miejsca. Przez puder, który jest sypki, jest to mało czysty proces, więc przebieranie się w strój do pracy lepiej odłożyć na później.

Puder fixujący Vichy Dermablend Setting Powder Puder fixujący Vichy Dermablend Setting Powder

Puder nie daje dodatkowego krycia. Koloru również... nie powinien. Jeśli wydaje nam się, że zbytnio rozbielił nam twarz, to wystarczy jedynie dokładniej omieść twarz pędzlem. Główną funkcją tego pudru jest matowienie cery i przedłużanie trwałości makijażu. W tej kwestii sprawdza się doskonale. Kosmetyk jest bardzo miałki i aksamitny. Pomimo tego, że nakładamy go nieco hojniej, to na skórze jest niemal niewidoczny i mocno się z nią stapia, nie odcina się i wygląda naprawdę naturalnie. Zbyt duża ilość kosmetyku daje efekt całkowicie matowej twarzy, która może wydawać się płaska. To wrażenie potęgują też wygładzające właściwości tego pudru. Jeśli porządnie "wpracujemy" go w twarz, cera wygląda na niemal porcelanową. Ten element może stanowić idealną bazę dla dalszego makijażu. Produkt wydaje się też wydajny, ponieważ na pokrycie całej twarzy wystarczy niewielka ilość kosmetyku.

Działanie tego pudru bardzo przypadło mi do gustu. Niestety nie jest to produkt, który można bez problemów wrzucić do torebki i używać go do poprawiania makijażu w ciągu dnia, np. w pracy, bo jest to puder sypki i potrzebny jest do niego pędzel. Niemniej jednak, nie jest to jego wielką wadą. Pomimo tego, że nie przedłuża trwałości makijażu na ekstremalnie długi czas (producent zapewnia 16h), to w ciągu dnia pracy sprawia, że makijaż wygląda świeżo i zazwyczaj poprawki nie są konieczne. Za to wszystko odpowiedzialny jest jedyny składnik produktu: talk + dodatek w postaci składnika fixującego. Nie jest to jednak zwykły talk, jego tajemnica tkwi w mikronizacji, która nadaje mu wyjątkowo drobną i lekką teksturę.

Vichy Dermablend puder sprawdzi się używany na co dzień, do pracy, czy szkoły. Szczególnie, jeśli zależy nam na niemal niewidocznym wykończeniu makijażu. Na specjalne okazje, kiedy będzie trzeba wyciągnąć ciężkie makijażowe działa też będzie dobrym wyborem. Pamiętajmy też, że za trwałość makijażu odpowiada nie tylko sam puder utrwalający, ale również rodzaj skóry, jej przygotowanie pod makijaż, rodzaj podkładu i zastosowanej bazy. Więcej o stosowaniu tego typu produktów przeczytacie tutaj [KLIK!].

Puder fixujący Vichy Dermablend Setting Powder

Znacie kosmetyk z dzisiejszej notki? Jakie są wasze sposoby na trwały makijaż? Jaki jest wasz ulubiony puder?

Czytaj dalej »

Marmurkowe paznokcie - white marble | 3 sposoby na marmurek

Trend na marmurkowe paznokcie towarzyszy nam już od dłuższego czasu i jak na razie nie zapowiada się na to, żeby miał odejść. Wcale mnie to nie dziwi - taki wzorek nie tylko jest bardzo prosty do zrobienia, ale też wygląda na dłoniach ciekawie i stylowo. Na dzisiaj przygotowałam dla was 3 różne sposoby na wykonanie takiego manicure w domu oraz moją małą wariację na ten temat.

Marmurkowe paznokcie - white marble | 3 sposoby na marmurek Marmurkowe paznokcie - white marble | 3 sposoby na marmurek

Do wykonania zdobienia będziemy potrzebować białego lub jasnoszarego lakieru, który będzie naszą bazą. Następnie, w zależności od tego, jak intensywny efekt chcemy otrzymać, dobieramy do niego lakier czarny lub szary. Do malowania "pęknięć" w naszym marmurze najlepiej użyć cienkiego pędzelka, ale można posłużyć się też np. wykałaczką. Ostatnimi niezbędnymi rzeczami są zmywacz do paznokci i dowolny pędzelek (najlepiej o miękkim włosiu), którym będziemy rozmazywać lakier. Jeśli chcemy, do malowania zdobienia zamiast lakierów możemy wykorzystać farbki akrylowe. Wtedy potrzebna będzie czarna farba, pędzelek i woda.

Sposób 1 - cienki pędzelek

Używając cienkiego pędzelka na bazie malujemy cienkie, czarne kreski. Najlepiej malować kształty przypominające litery X lub Y, gdzie miejsca złączeń kresek są najciemniejsze i stopniowo bledną wraz z odległością od środka. Malujemy tyle elementów ile nam się podoba - im więcej, tym mniej widoczna będzie nasza jasna baza. Następnie, używając czystego pędzelka zamoczonego w zmywaczu do paznokci, delikatnie dotykamy kresek, pozwalając im się rozpuścić. Najlepiej wykonywać delikatne ruchy góra-dół zamiast przeciągać pędzlem po paznokciu, bo możemy niechcący rozpuścić naszą bazę.

Sposób 2 - folia

Ten sposób jest zdecydowanie najszybszy. Możemy w nim wykorzystać kawałek folii - tutaj mamy kompletną dowolność. Może to być woreczek, folia śniadaniowa, a pewnie sprawdziłaby się nawet nawet aluminiowa (z tych cieńszych). Zwijamy kawałek naszej folii w kulkę i trzymając ją w ręce nakładamy na nią niewielką ilość lakieru do paznokci. Jeśli nałożymy na nią emalię nieco hojniej niż to było w planach, to możemy nadmiar odcisnąć np. na chusteczce do paznokci. Następnie, delikatnie dotykamy folią naszych paznokci. Powinny pozostać na nich nieregularne wzorki. Na koniec rozmazujemy nasze plamki pędzelkiem zanurzonym w zmywaczu, analogicznie jak w sposobie nr 1.

Sposób 3 - farbki akrylowe

Zamiast czarnego czy szarego lakieru do paznokci można użyć zwyczajnej, czarnej farbki akrylowej. Ten sposób jest zdecydowanie najbardziej pracochłonny, ale daje największą kontrolę nad efektem końcowym. Polega on na nakładaniu kolejnych warstw odpowiednio rozwodnionej (lub wymieszanej z bielą) czarnej farbki tak, żeby uzyskać efekt marmurka. Najlepiej przygotować sobie kilka (3-4) odcieni i nakładać je kolejno od najjaśniejszego do najciemniejszego tworząc charakterystyczne, marmurkowe pęknięcia. Jeśli jednak chcemy zaoszczędzić trochę czasu, to możemy namalować farbką czarne kreski dokładnie jak w sposobie 1, z tą różnicą, że później rozpuszczamy je pędzelkiem zamoczonym w wodzie.

Gotowe zdobienie wykańczamy ulubionym top coatem, który nabłyszczy, wyrówna i przedłuży trwałość manicure. Jest to szczególnie ważne w przypadku 3 sposobu, bo jeśli tego nie zrobimy, to farbki i cały nasz marmurek rozpłyną się przy pierwszym myciu rąk czy prysznicu.

Marmurkowe Marmurkowe paznokcie - white marble | 3 sposoby na marmurek

To zdobienie zdecydowanie trafiło do grona moich ulubionych. Jest bardzo proste do wykonania i w zasadzie nie wymaga żadnych większych umiejętności artystycznych. Można je namalować na wszystkich paznokciach lub tylko na kilku, ozdobić tasiemkami lub połączyć z innym lakierem i zawsze będzie wyglądać świetnie!

Podoba wam się taki marmurkowy manicure? Wykonywałyście takie zdobienie na swoich paznokciach?

Czytaj dalej »

Paletka rozświetlaczy do twarzy Wibo Star Shine | Swatche

Kompletnie nie śledzę kosmetycznych nowości i zapowiedzi. Z tego względu rzadko zdarza mi się czekać na premierę jakiegoś produktu. Może to i dobrze? Może w jakiś sposób jest to błogosławieństwo dla mojego portfela? Paletka z dzisiejszego posta jest jednak wyjątkiem. Wpadła mi w oko całkowicie przypadkowo i z niecierpliwością oczekiwałam na jej pojawienie się w Rossmannie. Dzisiaj już jest częścią mojej kosmetyczki i mogę wam ją pokazać z bliska i opowiedzieć o niej co nieco.

Paletka rozświetlaczy do twarzy Wibo Star Shine

Produkt składa się z sześciu różnych rozświetlaczy o różnych kolorach. Całość dostajemy w opakowaniu wykonanym z holograficznego papieru. Sama paletka jest dość porządnie wykonana, sztywna, zamykana na ukryty magnes. Nie znajdziemy w niej lusterka, co dla mnie raczej nie jest minusem. Opakowanie zawiera 12g produktu (2g na panewkę) i kosztuje 32,99zł w cenie regularnej. Paletkę można kupić online lub stacjonarnie w Rossmannie.

Paletka rozświetlaczy do twarzy Wibo Star Shine Paletka rozświetlaczy do twarzy Wibo Star Shine

Kolory rozświetlaczy są raczej chłodne, więc mogą nie pasować osobom o bardzo ciepłej lub mocno opalonej skórze. Myślę jednak, że przy odpowiednim dopasowaniu pozostałego makijażu - oka, ust - będą prezentować się ciekawie. Rozświetlacze mają dość suchą konsystencję, w szczególności tyczy się to pierwszego odcienia, Star Dust. Każdy z nich zawiera niewielką ilość brokatu. Produkt jest dobrze napigmentowany, do rozświetlenia kości policzkowych wystarczy jedno muśnięcie pędzla. Efekt jaki dają raczej nie należy do delikatnych. Jeśli więc jesteście zwolenniczkami naturalnego looku, to prawdopodobnie lepiej byłoby sięgnąć po któryś z rozświetlaczy Lovely. Jeśli natomiast lubicie eksperymentować i bawić się makijażem - śmiało! Świetnie sprawdza się używany do podkreślania łuku brwiowego lub wewnętrznego kącika oka. Kosmetyk można nakładać pojedynczo, wybierając jeden z sześciu odcieni. Można również używać go tak, aby dawał efekt jak modny ostatnio tęczowy rozświetlacz - łączyć je i blendować, żeby stworzyć kolorowy glow. Zatem jakie kolory znajdziemy w palecie?

  • Star Dust - jasnożółta baza, opalizujący na niebiesko. Nieco odstaje od reszty jakością, wydaje się nieco kredowy.
  • Magic Heaven - baza w kolorze khaki, opalizuje na srebrno.
  • Glam & Bright - liliowa baza, opalizujący na niebieskofioletowo. Bardzo podobny do Star Dust.
  • Diamond Shine - beżowa baza, opalizuje na różowo.
  • Royal Crown - baza w kolorze jasnozielonym, opalizuje na zielono.
  • Precious - jasnoszara baza, opalizuje na srebrno. Niemal identyczny z Magic Heaven, jedynie delikatnie jaśniejszy i mniej wpadający w zieleń, ze względu na różnicę w kolorach baz.
Paletka rozświetlaczy do twarzy Wibo Star Shine. Swatche.

Moim zdaniem paleta jest warta zakupu. Udało mi się ją dostać na promocji -49% w Rossmannie, ale zapłaciłabym za nią również cenę regularną. Jedyne moje zastrzeżenie to dwie pary bardzo zbliżonych do siebie kolorów. Różnice między nimi mogły być mniej subtelne. Mimo to polecam, bo paletka jest świetna. Taki produkt drogeryjny, dostępny od ręki, nietuzinkowy i dobrej jakości to coś, czego chciałabym więcej!

Macie tę paletkę w swojej kosmetycznej kolekcji? Jaki jest wasz ulubiony rozświetlacz?

Czytaj dalej »

Przesyłki od Dresscloud - nowości w kosmetyczce, akcesoria i dodatki

Ostatnie dwa miesiące przyniosły mi dużo ciekawych nowości. Dzisiaj chcę pokazać wam przesyłki, które dotarły do mnie dzięki Dresscloud. Tym razem to bogactwo rozmaitości - kosmetyki, skarpetki, a nawet poduszka!

Nie wiecie o czym mówię? Już spieszę z wyjaśnieniem! Dresscloud to portal, na którym użytkowniczki umieszczają zdjęcia w różnych kategoriach - na makijażu, paznokciach, stylizacjach począwszy na jedzeniu i zwierzakach skończywszy. Inni mogą nasze zdjęcia "lajkować" i dodawać do ulubionych, a także obserwować nasz profil. Dzięki zebranym "lajkom" otrzymujemy kryształki, czyli coś w stylu wirtualnej waluty, którą możemy wykorzystać w sklepiku z nagrodami. Zestawy, które się tam pojawiają składają się z nowych kosmetyków o pełnej pojemności lub miniaturek, biżuterii i akcesoriów w zupełności zgodnych z najnowszymi trendami. Jeśli nie wiecie skąd wziąć darmowe kosmetyki i produkty do testowania - to jest to miejsce. A jeśli zastanawiacie się, gdzie promować bloga, to na Dresscloud znajdziecie wiele dziewczyn zainteresowanych tematyką beauty. Do tego dochodzi świetna atmosfera, forum żyjące własnym życiem i ogrom konkursów i innych atrakcji. Dodatkowe punkty można zebrać poprzez program polecający - zdobywa się je, jeśli ktoś zarejestruje się z naszego linku polecającego i aktywnie korzysta ze strony. Miałam takie szczęście, że kilka dziewczyn mi w tym pomogło, za co wam teraz bardzo dziękuję! ❤️

Przesyłka od Dresscloud. Paczka z szamponem Guhl, maseczką Tołpa, woskiem Yankee Candle i pomadką Yves Rocher. Przesyłka od Dresscloud. Paczka z kremem Organic Shop, maseczką Eveline, i pomadką Makeup Revolution.

Około dwóch tygodni udało mi się wylicytować moje ósme już pudełeczko, a w środku marca dostałam do swoich rąk siódme (szczęśliwe!). W środku znalazło się wiele nowych dla mnie kosmetyków. Prawie wszystkie zdążyłam już wypróbować. Wyjątkiem jest szampon Guhl, bo po promocji 1+1 w Rossmannie mam jeszcze spore zapasy. Nieco wcześniej, punkty zebrane w programie polecającym wymieniłam na kokosową wodę toaletową Yves Rocher. Poniżej znajdziecie listę kosmetyków, które dostałam. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii o konkretnym produkcie, to kliknijcie w nazwę, a rozwinie się minirecenzja.

Pomadka Makeup Revolution w odcieniu Flashing

Pomadka ma bardzo ładny, żywy kolor, którego na pewno nie można nazwać naturalnym. Jest to intensywny róż z niebieskim pigmentem, dzięki czemu szminka optycznie wybiela zęby. Kosmetyk nie jest zbyt trwały, szybko się zjada. Częściowo odpowiada za to jego satynowe wykończenie. Niestety smuży przy nakładaniu. Najlepiej wygląda, kiedy niewielką jej ilość wklepię palcem w usta.

Zabieg Multimasking - Eveline

Ta maseczka to mój absolutny hit. Zestaw składa się z dwóch części - dwóch różnych masek, które nakładamy na różne partie twarzy. Oba produkty mają działanie nawilżające i rozświetlające oraz mają usuwać oznaki zmęczenia. Jeden kosmetyk nakładamy na całą twarz, a drugi tylko pod oczy. Działanie widać od razu i jest to chyba najlepsza maseczka w saszetce jakiej używałam.

Krem-balsam Organic Shop, wersja z acerolą i lotosem

Niestety, kremy do rąk na bazie wody nie sprawdzają się u mnie zbyt dobrze. Produkt nawilża dłonie, ale tylko chwilowo, nie chroni przed wiatrem i zimnem. Nie sprawdzi się na bardzo suchych dłoniach. Ma ładny zapach, chociaż musiałam się do niego przyzwyczaić, bo na początku bardzo mnie drażnił - trzeba przyznać, że jest dość ostry. Myślę, że będzie okej kiedy już zrobi się ciepło i moje dłonie nie będą aż tak wymagające.

Woda toaletowa Yves Rocher - wersja kokosowa

Woda ma zapach kokosowy - naprawdę piękny! Bardzo prosty, nienachalny, dobrze komponuje się z innymi kokosowymi produktami, których mam pełno - od zwykłego oleju kokosowego, po odżywki, balsamy i żele pod prysznic. Ma pojemność 20ml i niestety jest to największa buteleczka, jaką można kupić. Szkoda, bo zapach bardzo mi się podoba, jest iście wakacyjny. Trwałość jest dość krótka, ale cóż, taka specyfika wody toaletowej.

Nawilżająca pomadka Yves Rocher w odcieniu Rose Galica

Pomadka ma proste, klasyczne opakowanie. Sprawia wrażenie ciemnoróżowej, jednak na ustach traci na intensywności. Nie jest zbyt napigmentowana, poleciłabym ją osobom, które nie przepadają za pomadkami albo za zbyt intensywnym makijażem ust. Produkt ma delikatnie lśniące wykończenie, na ustach wygląda jak balsam. Dla mnie to bardzo ładny nude, zbliżony odcieniem do naturalnego koloru moich warg. Irytuje mnie w niej jedynie zapach, który jest wyczuwalny po aplikacji.

Wzmacniająco-łagodząca maska-opatrunek Tołpa

Bardzo przyjemny produkt. Przeznaczony jest do cery naczynkowej. Działa nawilżająco i łagodząco. Uspokaja i koi skórę, która jest po niej dużo mniej zaczerwieniona. Przy okazji świetnie działa na wypryski - redukuje zapalenia, przez co zmiany są mniej widoczne. Opakowanie wystarczyło mi na 4 użycia.

Przesyłka od Dresscloud. Kokosowa woda toaletowa Yves Rocher.

Poza kosmetykami trafił do mnie także wosk Yankee Candle o zapachu werbeny - bardzo kwiatowym, intensywnym. Idealnie nadaje się na wiosnę i lato, jest bardzo przyjemny. Poza tym dwie świetne rzeczy, które mam nadzieję, ze posłużą mi przez dłuższy czas - urocze skarpetki z kotem oraz poduszka. Możecie zobaczyć je na poniższych zdjęciach. Poduszka ma przodu ma nadruk bulldoga francuskiego, a z tyłu jest biała w szarą kratę. Idealnie się wpasowała w moją sypialnię.

Prezent od Dresscloud. Skarpetki z kotami Forever21. Prezent od Dresscloud. Poduszka z buldogiem francuskim Primark. Prezent od Dresscloud. Poduszka z buldogiem francuskim Primark.

Jeśli macie ochotę, to zapraszam do rejestracji na stronie z mojego linka [KLIK]. Po kliknięciu w niego możecie też przejść na mój profil i pooglądać zdjęcia. Chętnie odpowiem na pytania dotyczące moich przesyłek albo działania serwisu, o ile jakieś macie. A jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co u mnie, to szczególnie zapraszam do zaglądania lub rejestracji, bo chyba nigdzie nie wrzucam postów tak regularnie jak tam.

Macie konta na Dresscloud? Koniecznie podzielcie się nickami w komentarzach!

Czytaj dalej »

Wielkanocny manicure | Geometryczne kurczaki

Były zające, czas na kurczaki! To chyba właśnie one najbardziej kojarzą się z Wielkanocą, więc nie mogłoby ich tutaj zabraknąć. Tym razem przedstawiam wam jednak nieco inną, dość nietypową wersję. Dzisiejsze paznokcie nie są już tak uśmiechnięte jak króliczki, ale mają coś w sobie. Postawiłam na prostotę i tak powstały one - geometryczne kurczaki!

Wielkanocny manicure | Geometryczne kurczaki

Ze względu na to, że elementy manicure są bardzo małe i zależało mi na ostrych, równych i dokładnych kształtach, wykorzystałam nieco inną niż zwykle technikę. Kurczaki i prostokąty to stworzone przeze mnie naklejki, które dopiero na samym końcu przeniosłam na paznokcie. Do ich wykonania użyłam pięciu lakierów - dwóch Eveline z serii miniMAX, białego i czarnego, jasnożółtego Rimmel Clubbing Color, pomarańczowego MIYO Mini Drops o nazwie Festival i czerwieni od Sally Hansen, Pucker up. Na silikonowej macie do zdobienia paznokci (może być każda inna, śliska powierzchnia) rozsmarowałam odrobinę każdego z lakierów. Kiedy wyschły, odkleiłam je i nożyczkami wycięłam z nich odpowiednie kształty, które później przykleiłam na paznokciach. Wyjątkiem były oczy, które zrobiłam sondą. Skórki i nierówne brzegi manicure wyczyściłam pędzelkiem zamoczonym w zmywaczu. Całość pokryłam top coatem, jak zwykle był to Insta-Dri od Sally Hansen.

Wielkanocny manicure | Geometryczne kurczaki Wielkanocny manicure | Geometryczne kurczaki

Jakie wzory kojarzą wam się z Wielkanocą? Planujecie jakieś specjalne manicure na zbliżające się święta?

Czytaj dalej »

Wielkanocny manicure - uśmiechnięte zające | Tutorial krok po kroku

Hurra! Nadeszła wiosna! To oznacza jedno - zbliżającą się Wielkanoc, a co za tym idzie, czekoladowe jajka oraz paznokcie w zające i kurczaki! Dzisiaj przedstawiam wam jedno z dwóch manicure, które przygotowałam specjalnie na tę okazję.

Bazę tego zdobienia stanowią dwa lakiery - piękna mięta Barry M Gelly Hi - Shine w kolorze Sugar Apple i biel od Eveline z serii miniMAX. Na miętowych paznokciach namalowałam króliki, używając wspomnianego wcześniej białego lakieru i różu Sally Hansen Xtreme Wear w odcieniu Giant Peach oraz sondy do zdobień. Z kolei na białych paznokciach zrobiłam miętowe i różowe kropki, żeby moje paznokcie chociaż minimalnie przypominały wielkanocne pisanki. Królicze oczy, nosy i uśmiechy namalowałam czarną farbką akrylową i pędzelkiem. Dużą zaletą farbek jest to, że kiedy wyschną, można je zdrapać, nie uszkadzając manicure. Dlatego właśnie tak świetnie sprawdzają się przy zdobieniach, gdzie mamy dużo dziubania - detale można naprawdę dopracować. Efekt końcowy jest bardzo wiosenny, uroczy i w moim stylu.

Wielkanocny manicure - uśmiechnięte zające | Tutorial krok po kroku Wielkanocny manicure - uśmiechnięte zające | Tutorial krok po kroku Wielkanocny manicure - uśmiechnięte zające | Tutorial krok po kroku

Podobają wam się moje zające? Planujecie jakieś wyjątkowe manicure na zbliżające się święta?

Czytaj dalej »

Szukasz pomysłu na paznokcie?

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin