Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Moja alternatywa dla kawy

Która z was zaczyna dzień od filiżanki kawy, idealnej na przepędzenie resztek snu i przygotowanie się do nadchodzącego dnia? A która sięga po ten czarny napój po południu, kiedy zaczyna brakować jej energii? Dzisiaj chcę wam opowiedzieć o zastępcy kawy - równie pobudzającej yerba mate.



Yerbę poznałam dopiero dwa lata temu, a przedstawił mi ją mój chłopak. Między nami od razu zaiskrzyło. Jako wielka fanka herbaty, nie mogłam przejść obojętnie obok tego specyficznego naparu.

Czym jest yerba mate? Zacznijmy od początku.
Yerba to wysuszone, zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego przygotowane do zaparzania napoju szczególnie popularnego w Ameryce Południowej. Sporządza się go w tykwach albo drewnianych lub glinianych naczynkach (mate), a pije się go przez specjalną rurkę, zwaną bombillą. Tradycyjnie liście zalewa się wodą o temperaturze ok. 70-75 stopni i wypija. I znów. I znów. I tak nawet 8 razy.



Yerbę charakteryzuje specyficzny, gorzki smak, który nie każdemu może przypaść do gustu. Można go zneutralizować niewielką ilością brązowego cukru, lub wybrać dostępne w sklepach mieszanki, zawierające owoce, zioła, a nawet kwiaty.
Sama yerba zawiera wiele substancji, których działanie może nam przypaść do gustu. Po pierwsze - kofeina i teobromina, czyli naturalne pobudzacze. Następnie mangan, potas, magnez... lista jest długa. Przede wszystkim yerba mate ma silne właściwości przeciwutleniające, a także może być pomocna w trakcie odchudzania, gdyż zmniejsza apetyt.



Według przeprowadzonych badań yerba ma działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybicze, działa ochronnie na serce, obniża poziom złego cholesterolu (LDL), wspomaga trawienie i ma działanie przeciwcukrzycowe.



Przejdźmy do moich doświadczeń. Po spożyciu yerby zaobserwowałam zmniejszony apetyt, zwłaszcza na słodycze. Nie zauważyłam też u siebie efektu takiego, jak po spożyciu kawy - nagłego przypływu zmęczenia, markotności i natychmiastowej senności, gdy kofeina przestaje działać. Być może spowodowane jest to tym, że yerbę, chcąc nie chcąc, pije się dłużej niż kawę, przez co kofeina jest dostarczana organizmowi stopniowo. Dodatkowo, kiedy piłam yerbę dość regularnie, nie tak jak teraz - z doskoku, kiedy mi się przypomni - stan mojej cery uległ znacznej poprawie.



Oczywiście, jest też druga strona medalu, bo, jak się okazuje, nic nie może być tylko białe lub czarne. Z jednej strony, obok wielu zalet yerby stoi przeciwdziałanie nowotworom, a po drugiej stronie została ona powiązana ze zwiększoną zapadalnością na raka jamy ustnej, gardła, przełyku i pęcherza moczowego. Niektórzy wiążą to ze zbyt wysoką temperaturą zaparzania, inni ze zbyt dużą ilością zalań, a reszta stwierdza, że wyniki badań są bezsensowne (głównie dlatego, że badania były przeprowadzone na pijących i palących urugwajskich mężczyznach, którzy spożywają ponad litr yerby dziennie).



Jako mieszkanka Krakowa, w którym powietrze można ciąć maczetą, w kwestii raka bardziej obawiam się własnie tego niż yerby. I mimo wszystko, popijam ją okazjonalnie i nie przestanę, bo mi służy, bo mi pasuje... Bo lubię!


Dla zainteresowanych tematem: yerba-mate.orgCejrowski o yerba mateyerbamateinfo.pl
~ Natalia

Zobacz też:

10 komentarzy:

  1. Mój brat kiedyś pił Yerbę, mi nie do końca odpowiada jej smak :P A kawy nie piję i dobrze mi z tym ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę takie zaparzanie herbaty, ale wygląda to bardzo ciekawe i sama z chęcią bym wypróbowała :)

    Zapraszam na rozdanie, jeśli masz ochotę ;)
    http://psychodelax3.blogspot.com/2013/08/pierwsze-rozdanie-imieninowe.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie piłam yerba mate, a bardzo bym chciała wypróbować, chyba muszę wreszcie się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłośniczką herbaty jestem, ale yerba mate mnie nie ciekawi. Nie lubię gorzkich napojów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie przepadam, mój chłopak zamyka oczy, kiedy słodzę :D Ale mimo wszystko polubiłam yerbowe mieszanki z owocami, jagodami, miętą, hibiskusem, różą itd., które są bardziej ciekawe niż gorzkie :)

      Usuń
  5. dziękuję za udział w rozdaniu. dorzuciłam dwie "pierdółki" być może dodam coś słodkiego ;) przedłużam także do 24.09 (jest nowy banner) tak więc zapraszam do zapoznania się z dodatkami ;)
    rozdanie

    nigdy nie piłam yerba mate. ale po twoim opisie nachodzi mnie chęć spróbowania.
    cukier trzcinowy... o tak.. zawsze do kawy więc do yerba mate też spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. przyznam szczerze ze jeszcze nie pilam i ciekawosc jest ogromna- smaku zapachu :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin