Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Odżywka do rzęs MIYO

Beznadziejne rzęsy od zawsze były moim problemem. Nie zgadzałam się jednak na ich stan, od nastoletnich lat próbując je wydłużyć, zagęścić, przyciemnić... upiększyć. Parę lat temu dosłownie zalewałam je olejem rycynowym, ale zrezygnowałam z tego, bo nie było natychmiastowych efektów. W gimnazjalnym wieku wyczytałam, że podcięcie rzęs może przyspieszyć ich wzrost, więc chwyciłam za nożyczki. W strategicznym momencie mrugnęłam, niemal ucinając sobie powiekę i kończąc z rzęsami dużo krótszymi niż lista przekleństw, które wykrzyczałam, gdy zobaczyłam efekt. Moje rzęsy nigdy nie miały ze mną łatwo. Lata cierpień postanowiłam wynagrodzić im tą odżywką. Albo chociaż spróbować.


Odżywka jest bezbarwna i lekka, ma konsystencję żelu. Nie czuć, ani nie widać jej na rzęsach. Sama odżywka nie podrażnia oczu, ale szczoteczka służąca do jej nakładania jest twarda i ostra, więc bez problemu można się nią podrapać lub pokłuć. Za cenę 6zł dostajemy to "cudo" w opakowaniu o pojemności 8ml.
Składu produktu nie uświadczymy na opakowaniu. Po przeszukaniu Internetu celem jego znalezienia, najdokładniejszą informacją jaką uzyskałam było: zawiera kompleks witamin, keratynę i prowitaminę B5. Dobra, w składzie podanym na stronie internetowej napisać sobie można w zasadzie wszystko, najważniejsze jest działanie produktu, prawda? Odżywki używałam dwa razy dziennie na oczyszczone rzęsy, przed nałożeniem makijażu lub po jego zmyciu. Od razu po jej użyciu rzęsy wydawały się być bardziej śliskie, jednak był to nietrwały efekt. Po miesiącu regularnego stosowania tego produktu nie zauważyłam żadnych zmian w stanie moich rzęs. Jak dla mnie w tym pojemniczku równie dobrze mógłby być słaby żel do włosów. Mogłoby w nim nie być nawet nic. Po co mi odżywka, która nie robi żadnej różnicy, czy się ją stosuje czy nie?


Po trzech tygodniach stosowania odżywka zrobiła się obrzydliwa. Zmatowiała, a tydzień później zaczęła się rozdzielać, zostawiając osobno wodę i dziwnego gluta. To by było na tyle. Dzięki. Spoczywaj w koszu.
~ Natalia

Zobacz też:

29 komentarzy:

  1. Bleee... Końcówka utwierdziła mnie w przekonaniu, że tanie odżywki do rzęs są nic nie warte... A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się zastanawiam na tą z Eveline, bo wiele dziewczyn ją poleca, ale nie wiem, czy nie lepiej od razu zainwestować w coś droższego.

      Usuń
  2. czyli bubel :( zwrocilam uwage, ze juz jakis czas nie widzialam produktow miyo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. fujj ;) ja miałam eyeliner z tej firmy, był chyba równie obrzydliwy co ten żel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet nie udało mi się uchwycić całej tej obrzydliwości na zdjęciu :D

      Usuń
  4. po takim działaniu to popieram niech spoczywa w koszu :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrr nie lubię takich bubli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie lubi :D Szkoda tylko kasy i czasu :/

      Usuń
  6. Ja ostatnio podczas spotkania rodzinnego usłyszałam, że "jak się obetnie rzęsy to odrastają dłuższe" i prawie się udławiłam sokiem :D

    U mnie z takich drogeryjnych odżywek dobrze sprawdza się odżywka z Eveline :) A tą z Miyo będę omijać szerokim łukiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto tę plotę w ogóle w świat puścił :D

      Właśnie myślę, że jeszcze wypróbuję tę odżywkę z Eveline, a jak nie pomoże, to sobie daruję testy :D

      Usuń
    2. Teraz jeszcze mi się przypomniało, że Alina pisała kiedyś o smarowaniu rzęs pomadką Alterry. Więc spróbuję jeszcze tego i odżywki Eveline :D

      Usuń
  7. O kurcze fuj! Aczkolwiek mam tą samą odżywkę... Jednakże ja stosuję ją tylko i wyłącznie do wykończenia brwi w makijażu do niczego innego i akurat w tym sprawuje się świetnie. Usztywnia je i sprawia że kolor nie matowieje ani nie spływa czy coś. No i ja mam moją ponad 3 miesiące i nie zrobiła się żadnym glutem dziwnym...

    Może trafiłaś na felerną wersję chociaż nie sądzę aby za 6zł zdziałał cuda na rzęsach ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakiś wąchacz/sprawdzacz drogeryjny się nią już wcześniej zainteresował, pomacał i odłożył :P Cudów się nie spodziewałam, ale jeśli się coś nazywa "odżywką do rzęs"... no to kurde :D

      Usuń
  8. Biedna. Szczerze nie wiem co Ci polecić, bo ja też nie grzeszę najlepszymi rzęsami, namiętnie wcieram wspomniany przez Ciebie olej rycynowy, szczerze wydawało mi się, że jednak trochę coś tam pomaga..
    W każdym razie ostatnie zdanie, spoczywaj w koszu mnie rozwaliło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda że się nie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim skromnym zdaniem - na rzęsy i włosy najlepsze są suplementy. Sama zmagam się z ciągłym wypadaniem włosów na czubku głowy i mam wypróbowaną metodę na ich szybszy wzrost - jest to biotyna czyli witamina H w końskich dawkach, można kupić Biotebal (w aptece - kosztuje niewiele) lub na stronach z suplementami. Włosy rosną szybciej o jakieś 30-50% , rzęsy też :)

    Wszystkie odżywki do włosów - pielęgnują owszem ale to co już wyrosło, a żeby zmusić to co jeszcze nie wyrosło do wzrostu - to tylko działanie od środka :) czyli Biotyna i np. skrzyp polny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jutro biegnę do apteki! :)

      Usuń
    2. Nie zapominajmy ze biorac suplementy na porost wlosow czy rzes - cale owlosienie nam szaleje i rosnie ;) Znam przypadki gdzie zostaly prze sullementy pobudzobe hormony i kobiecie pojawil sie zarost ;(

      Usuń
    3. Boże, czemu nic nie może być proste... albo brak rzęs albo broda...

      Usuń
  11. a mogę wiedzieć dlaczego tak uważasz??

    o łeee...
    polecam odżywkę do włosów jantar ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. uuu no to mamy bubel...
    zawsze ciekawiły mnie odzywki typu revitalash itp.

    OdpowiedzUsuń
  13. eh pjjjona ! Ja tez mam rzesunie - w sumie jak ich nie wytuszuje tk tak jakbym ich nie miala . Jestem na etapie smarowania olejkiem rycynowym - ale poki co efektu nie ma ;( ale dam mu jeszcze trochr czasu . Zawsze zostaje przedluzanie rzes ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie lubiłam swoich rzęs, ale pogodziłam się z faktem, że są jakie są i tego w znaczny sposób nie zmienie. Szkoda bo marzyły mi się zawsze długie, grube rzęsy.

    Też kiedyś sobie obcięłam rzęsy i wyglądało to komicznie.W dodatku długo odrastały.

    Uwielbiam Twojego bloga, mimo że odwiedzam go od niedawna.;)
    Fck.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że to taki bubel :/ Co do składów produktów MIYO to składu również nie uświadczyłam na potrójnym cieniu, pudrze, błyszczyku, lakierze, pomadce, tuszu... niestety Pierre Rene zazwyczaj ich nie umieszcza na swoich produktach, czego nawet nie skomentuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z Miss Sporty też mi się tak zmatowiła, ale to normalne... Wpadają tam brudy z Twoich rzęs - nigdy nie oczyścisz ich do zera, a nawet jeśli to preparat do demakijażu ci może na nich zostać ;) Ale rozwarstwianie się to już gorzej ;) Ja z miss sporty byłam zadowolona, wydaje mi się, że może nawet trochę pomogła ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurcze to się z nim porobiło.... Szkoda, że tak słąbo. Ja miałam kiedyś jakiś od wibo i też jakoś szybko zrezygnowałam z jego aplikacji. Zbawieniem wreszcie okazał się najzwyklejszy olejek rycynowy :) Jak jeszcze nie próbowałaś to na prawdę warto !

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja używam newvitalash i jest cudna! ;)


    Zapraszam do siebie : probkowo.blogspot.com
    U mnie dużo o tym co ZA DARMO można wyrwać z sieci i nie tylko.

    + obserwuję i dodałam do blogrolla ;)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin