Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Gesha Beauty Collagen Drink

Kolagen jest białkiem, jednym z podstawowych elementów budujących skórę, ścięgna, kości oraz stawy. Dba o odpowiednie nawilżenie skóry. Jego włókna są niezwykle rozciągliwe i wytrzymałe, ale z wiekiem nasz organizm człowieka traci zdolność ich odbudowywania. Na włókna kolagenowe niszcząco działają również choroby i duża aktywność fizyczna. Niszczenie kolagenu oraz problemy z jego odbudową są przyczyną powstawania głębokich zmarszczek, cellulitu oraz nadmiernego wypadania włosów.


Kolagen ciężko spotkać w pożywieniu, poza tym jest on trudno przyswajalny. Jest powszechnie stosowany w kosmetykach, zwłaszcza w kremach i maściach przeciwzmarszczkowych. Stosuje się go też jako wypełniacz w chirurgii kosmetycznej. Szczególnie doceniony został w Japonii, więc nie powinien nas dziwić fakt, że inspiracja dla tego drinku została zaczerpnięta z Kraju Kwitnącej Wiśni.


Gesha Beauty Collagen Drink to suplement diety w postaci drinków kolagenowych w buteleczkach o pojemności 50ml. Można nabyć je w pakietach zawierających od 10 aż do do 180 butelek. Cena zależy od wielkości zestawu. Za kurację startową zapłacimy 149 zł. Zestaw drinków wystarczający na pół roku kosztuje 2598zł. Zalecana dawka to 1-2 butelki dziennie.


Na mikołajkowym spotkaniu blogerek każda z nas otrzymała wersję startową, składającą się z 10 butelek. Chociaż na stronie internetowej producenta znajdziemy informację, że efekty można zauważyć po czterech tygodniach stosowania produktu, to zostałyśmy zobowiązane do napisania recenzji. Podobno efekty miały być widoczne nawet po tych dziesięciu butelkach (w takim wypadku sprzedawanie takich małych pakietów miałoby sens).


Najważniejszym składnikiem drinków jest hydrolizowany kolagen pochodzący z ryb. W jednej butelce znajdziemy go 5000mg. W składzie znajdują się również witaminy A, C i E, które mają wspierać jego działanie. Witamina A utrzymuje prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci, witamina E bierze udział w dostarczaniu składników odżywczych do komórek i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, oraz witamina C, która jest istotna przy produkcji kolagenu.


Ponieważ byłam bardzo ciekawa rzeczywistego działania produktu, na czas kuracji postanowiłam zaniechać testowania nowych kosmetyków. Nie wprowadzałam również nowych elementów do swojej diety. Moje dni były takie same jak dotąd, z jedną różnicą. Piłam jeden drink Gesha dziennie, zawsze rano, dzięki czemu miałam uzyskać lepsze efekty. Kurację zaczęłam 14 grudnia.


Drinki mają kolor pomarańczowy oraz niezbyt wodnistą konsystencję. W smaku przypominają żelatynę zmieszaną z sokiem jabłkowym. Słodzone są stewią, więc mogą być stosowane także przez cukrzyków. Mojego podniebienia nie urzekły, ale można się do nich przyzwyczaić. Nie zauważyłam "zastrzyku energii", który gwarantuje nam producent.


Dosłownie kilka godzin po pierwszym drinku wyglądałam jak przeciętny chłopiec uczący się w drugiej klasie gimnazjum. Moja twarz przypominała pole bitwy. Ba, nie tylko twarz, bo wypryski pojawiły się nawet na plecach (WTF). Chociaż swędziały mnie ręce, to postanowiłam nie robić z tym fantem nic, zostawiłam twarz w spokoju i dalej piłam drinki. Dwa-trzy dni później po zmianach nie było już śladu. Można więc uznać, że napój zmusił skórę do gwałtownego oczyszczenia się. Mimo to moja cera nie wyglądała dużo lepiej, jedynie poprawił się jej koloryt.


Poza tym, nie zauważyłam żadnych szokujących zmian. Paznokcie zaczęły rosnąć nieco szybciej, ale nadal rozdwajały się jak jaźń u schizofrenika. Włosy nadal wypadały. Po tygodniu od zakończenia kuracji... nadal nic. Ostatecznie paznokcie wróciły do wzrostu z pierwotną prędkością i na tym skończyła się moja przygoda z Geshą.


Być może przy suchej skórze lub licznych zmarszczkach efekty byłyby lepsze. Może to wina zbyt krótkiej kuracji, a po dłuższym stosowaniu produktu byłyby widoczne lepsze efekty. Czyste spekulacje. Ja raczej tego nie sprawdzę. Nie ukrywajmy, nie jest to produkt na każdą kieszeń, a na pewno nie na studencką (moją). Przetestowałam, ale zostawiam nad tym produktem wielki znak zapytania.
~ Natalia

Zobacz też:

12 komentarzy:

  1. Myślę, że 10 buteleczek to znacznie za mało żeby ocenić efekty, aczkolwiek myślę że przy dłuższym stosowaniu mogłoby to coś dać.
    Ale nam młodym studentkom jeszcze w sumie nie potrzeba cudów ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nie oczekiwałam cudów. Miałam tylko nadzieję, że stanę się piękną Azjatką a tu nic :( :D

      Usuń
  2. Z tego co mi wiadomo to kuracja kolagenem powinna trwać trochę dłużej. Ponieważ najpierw cały syf "wychodzi" na wierzch, a dopiero później organizm się oczyszcza i wyglądamy lepiej. Tak jest w przypadku samego, czystego kolagenu. Nie wiem jak jest z tym napojem, ale skład zbyt "czysty" nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że ta kuracja nie trwała wystarczająco długo żeby dobrze ocenić jej działanie. Gdybym miała wybór, to nie pisałabym tej recenzji.

      Usuń
  3. Zaciekawił mnie ten napój, ale nie jest również i na moją kieszeń. :( Fajnie, że miałaś okazję wypróbować chociażby te 10 buteleczek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bym się bała tego oczyszczenia, gdyż jak piłam drożdże też miałam taki wysyp, który utrzymywał się około 2tyg..fuck, chyba sie bym nie przełamała ponownie :P poza tym cena i konsystencja tego czegoś skutecznie mnie od niego odciągnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, tyle bym nie wytrzymała :D Już te kilka dni było ciężko :D

      Usuń
  5. i ja bym sobie nie mogła pozwolić na taki wydatek.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sięgnęłabym po takie świństwo :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie przekonuje mnie ten produkt..

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin