Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Savon noir - czarne mydło naturalne

Czy należy z góry skreślać produkt, który wygląda jak smar i brzydko pachnie? W dalszej części posta o tym, czy można zakochać się w kosmetyku i dlaczego TAK.


Savon noir to naturalne czarne mydło wytwarzane na bazie oliwy z oliwek. To, które widzicie na zdjęciach otrzymałam na spotkaniu blogerek i pochodzi ono ze Sklepu Maroko. 200g takiego kosmetyku kosztuje tam około 26zł. W składzie znajdziemy trzy rzeczy. Na pierwszym miejscu - woda. Na drugim nawilżająca i regenerująca oliwa z oliwek. Na trzecim wodorotlenek potasu regulujący pH.


Mydło ma gęstą, ciągnącą się konsystencję. Nabieranie go wilgotnymi dłońmi jest trudne. Produkt przy kontakcie z wodą robi się bardzo śliski. Dobrze trzyma się skóry, ale rozprowadzanie go to kwestia wprawy. Pieni się bardzo delikatnie, raczej tworzy pewnego rodzaju emulsję. Łatwo się spłukuje.
Co, poza wyglądem, może niektórym przeszkadzać w tym kosmetyku to zapach. Mydło nie pachnie jak leśna łączka, a raczej jak zmaltretowane oliwki. Całe szczęście ta woń nie utrzymuje się na skórze i po kilku użyciach można się do niej przyzwyczaić.


W końcu zrozumiałam, o co chodziło przedstawicielce firmy, gdy mówiła nam na spotkaniu, że po umyciu się tym mydłem można odnieść wrażenie, że skóra jest... jałowa. Bardzo dobrze oczyszcza skórę - po umyciu ta aż skrzypi pod palcami. Cudowne wrażenie, jakby wszystkie zbędne warstwy kremików, balsamików, toników, wszystko po prostu zniknęło z powierzchni skóry. Mimo tego - mydło nie wysusza! Skóra jest gładka, miękka, nawilżona. Dodatkowo produkt działa jak peeling enzymatyczny. Po jego zastosowaniu skóra dużo lepiej chłonie olejki i balsamy. Do ciała najlepiej stosować je w parze z rękawicą kessa. Taki masaż, w połączeniu z peelingiem i oczyszczeniem, daje świetne uczucie świeżości. O działaniu antycellulitowym nie mówiąc.


Mydła najczęściej używam do mycia twarzy, a także jako ostatniego kroku przy demakijażu. Już po kilku dniach zauważyłam poprawę stanu mojej cery. Nie tylko pory znacznie się oczyściły, ale także skóra przestała się tak mocno przetłuszczać. Naprawdę dawno nie byłam tak zadowolona z działania kosmetyku. Tym oto sposobem przyklejam mu naklejkę mojego KWC.
Używałyście czarnego mydła?  Co jest dla was ważniejsze - zapach czy działanie?
~ Natalia

Zobacz też:

12 komentarzy:

  1. Bardzo mnie ciekawią mydła w takiej formie, na pewno wypróbuję na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze miękkie mydło i szczerze mówiąc na początku nie umiałam go używać :D

      Usuń
  2. Dwa razy użyłam i mam dość. Nie polubiliśmy się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej zapach by mi nie podpasował :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno :D To nie jest zapach, który da się lubić... raczej taki, który trzeba ignorować :D

      Usuń
  4. Od kilku dni mam czarne myło z Organique i użyłam dopiero pierwszy raz. Ale spróbuję też stosować je do twarzy.
    Użyłam z rękawicą Kessa i jet to faktycznie fajne połączenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że nie pachnie za pięknie :(

      Usuń
  5. Teraz żałuję, że się nie zamieniłam, eh :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od razu jak zobaczyłam patyk do kohla stwierdziłam, że wolę mydło :D No i nie żałuję :D

      Usuń
  6. Miałam czarne mydło innej firmy i byłam bardzo zadowolona, muszę znowu kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem prze ciekawa tego mydła.

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin