Palmer's coconut body butter

Lubię uprzyjemniać sobie okropne czynności ładnymi zapachami. Podczas nauki zawsze towarzyszy mi zapachowa świeczka lub olejek eteryczny w kominku, podczas mycia naczyń intensywna woń płynu... i tak dalej. Dziwnym więc nie jest, że moim głównym kryterium wyboru balsamów do ciała jest ich zapach.


Produkt, który widzicie na zdjęciach to masło kokosowe marki Palmer's. Lekki, plastikowy słoik skrywa w sobie 170g kremu, za który zapłacimy około 20zł. Jeśli spojrzymy na skład, znajdziemy w nim mocznik, mający silne działanie nawilżające, palmitynian izopropylu (wosk pochodzenia roślinnego), masło shea i trochę daaalej mleko kokosowe i masło kakaowe. Kosmetyki Palmer's można kupić w aptekach na terenie całego kraju.


Masło jest miękkie i dość gęste. Dobrze rozprowadza się na ciele i szybko wchłania, jednocześnie pozostawiając na skórze uczucie wilgoci i lepkości. Ze względu na to używałam go tylko wieczorem. Jego wydajność jest średnia - przy codziennym używaniu powinien wystarczyć na miesiąc. Dobrze nawilża skórę. Ciało staje się miękkie i gładkie i co najważniejsze - nie jest to efekt utrzymujący się tylko do kolejnego mycia.
Zapach - bardzo mocna, intensywna nuta kokosowa, którą początkowo byłam zachwycona. Woń tego masła unosiła się w całym mieszkaniu. Po powrocie do domu od progu można było wyczuć ten zapach. W połowie opakowania wydawał mi się już duszący, ostry i sztuczny. Zarządziłam małą przerwę i teraz używam go dużo rzadziej, na zmianę z lżejszymi balsamami. I to mi wystarcza. W małych ilościach nie jest już taki zły.


Gdyby nie ta intensywność zapachu, z pewnością dołączyłby do grona moich ulubieńców. Jak na razie z miłą chęcią akceptuję jego zbawienne działanie na moje przesuszone nogi... z zatkanym nosem!

Używałyście produktów Palmer's?
~ Natalia

Zobacz też: