Cukrowy peeling do ust - Laura Conti

Odkąd zaczęłam prowadzić bloga i czytać inne, a także okazjonalnie zaglądać na wizaż i sprawdzać opinie o kosmetykach, znacznie zmniejszyła się ilość używanych przeze mnie bubli. Niestety, nadal zdarza się tak, że w moje ręce trafia coś, o czym trudno powiedzieć dobre słowo.


To "cudeńko", które widzicie na zdjęciach to cukrowy peeling do ust firmy Laura Conti. Można zakupić go np. w Rossmannie, gdzie kosztuje około 10zł. Ja otrzymałam go na marcowym spotkaniu blogerek. Otworzyłam go niemal od razu, bo byłam bardzo ciekawa jego działania. Zawsze chciałam mieć usta kobiety-karpia, lub chociaż A.Jolie, więc łudziłam się, że ten kosmetyk w czymś pomoże.


W tej typowej dla błyszczyków z Bravo Girl tutce znajdziemy lepką maź o kolorze malinowym i chemicznym zapachu truskawek z czarnobylskich upraw. Producent zaleca, żeby nakładać niewielką ilość produktu na usta, masować je palcem i resztę wycierać chusteczką. Już konsystencja skreśla ten peeling na starcie - lejący się błyszczyk, w dodatku z pigmentem. Kosmetyk rozlewa się na usta i poza nie, zabarwiając skórę na różowo. Pozostawia na ustach nieprzyjemną, oleistą, klejącą warstwę. Drobinki peelingu są bardzo malutkie i szybko się rozpuszczają . Jedyną zaletą kosmetyku jest to, że jest słodki. Ale za tę cenę lepiej chyba sobie kupić 3kg cukru.


Zamiast kupować ten peeling, lepiej zrobić sobie domową wersję z miodem i cukrem. Lepszy zapach, skład, cena i oczywiście - działanie.
~ Natalia

Zobacz też: