Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Odżywcze masło do ciała Organix Cosmetix

Nawilżających kosmetyków do ciała posiadam całą masę, jednak zużywanie ich przychodzi mi z trudem. Odżywcze masło do ciała Organix Cosmetix, które dostałam od Ulryki z Pięknalii bardzo mnie zaciekawiło, więc zaczęłam go używać niemal od razu. Dzisiaj właśnie o nim - najfajniejszym produkcie do ciała, jakiego do tej pory używałam. O maśle, po które nie sięgnę ponownie. Chcecie wiedzieć dlaczego? Zapraszam!


W dużym, plastikowym słoiku o pojemności 250ml znajdziemy kosmetyk o kremowym kolorze. Wnioskując po samej nazwie można się spodziewać dość twardej, zwartej, może nawet tępej konsystencji - tutaj od razu czeka na nas niespodzianka. "Masło" jest bardzo miękkie, niczym balsam, a duże, zatopione w nim bąbelki powietrza dają dodatkowe wrażenie lekkości. Produkt bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, więc aplikacja go zajmuje dosłownie chwilę (dla mnie to ogromny plus). Dość szybko się wchłania, ale nie kompletnie - zostawia na skórze lekko klejącą, wilgotną warstwę. Wiadomo - na dzień będzie zbyt ciężki, za to na noc - w sam raz. Przy codziennym stosowaniu powinien wystarczyć na około 3 tygodnie. Skład przypadł mi do gustu - naturalne oleje i ekstrakty, dużo składników mających za zadanie natłuścić skórę i zapobiec utracie wody. Do tego certyfikat EcoCert i gwarancja, że kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach. Wszystko to za około 30zł.


Najważniejsze - sprawdza się! Skóra po użyciu tego masła jest gładka, miękka, sprężysta i cudownie nawilżona. Po kilku dniach stosowania tego kosmetyku moje wysuszone na wiór łydki zaczęły w końcu przypominać ludzkie. Najfajniejsze jest to, że nie jest to krótkotrwały efekt - można bez problemu zapomnieć o nim na dwa, trzy dni, żyć swoim życiem i nie umierać jako suchar.
Niestety - jest też minus. Najdłużej zastanawiałam się własnie nad nim - jak opisać zapach tego produktu? Po pierwszym otwarciu pomyślałam - bagno. Później stwierdziłam, że masło pachnie jak strych. Po paru dniach wyczułam cytrynę/cytrusy. Jak by go nie nazwać - zapach jest dziwny, nieprzyjemny i wiercący w nosie. Ma coś wspólnego z pomarańczowym płynem do kąpieli od BingoSpa, jakiś wspólny element, który mnie niesamowicie IRYTUJE. Słowo daję, gdyby to masło było człowiekiem, miałabym ochotę z całej siły uderzyć go pięścią w środek twarzy. Tylko za zapach. Który w dodatku utrzymuje się na skórze całkiem długo.


Będę musiała rozejrzeć się za innymi wersjami zapachowymi tego masła, bo samo jego działanie oceniam bardzo pozytywnie. 10/10. 0 za zapach.

Używałyście produktów tej firmy? Jest dla was ważny zapach kosmetyków?
~ Natalia

Zobacz też:

12 komentarzy:

  1. czasami zapach da się przecierpieć - oby tylko działanie było ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj nie mam z tym problemu - ten jest wyjątkowo wyjątkowy :P

      Usuń
  2. Mimo zapaszku chętnie bym sprawdziła na sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat zapach by Ci nie przeszkadzał :)

      Usuń
  3. Inną wersję bym wypróbowała, tej nie, bo boję się zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. jeśli się sprawdza to super:) szkoda, że z tym zapachem kicha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z ciekawości sprawdzałam co mówią ludzie w Internetach na ten temat i wygląda na to, że większości to masło pachnie ładnie, cytrusami. Może mam węch jakiś spaczony :D

      Usuń
  5. ja dostałam cudowny i pięknie pachnący produkt :)
    miałam z tej firmy krem do twarzy pachniał jak brudne skarpetki albo mokry pies :) hehe wiec domyślam się co jest tutaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam recenzję :) Czyli jest dobra strona - mogło być gorzej. Mogłam pachnieć jak mokry pies :)

      Usuń
  6. uwielbiam takie opakowania!

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin