Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Ulga utrapionych, wyzwolenie ciemiężonych

Jeżeli chodzi o pielęgnację, to jest jedna rzecz, której nie znoszę. Maseczka na twarz? Nie ma sprawy! Moczenie stóp we wrzątku? Proszę bardzo! Olejowanie włosów? Nawet cztery razy dziennie i do góry nogami, jeśli taka jest teraz moda! Użycie balsamu do ciała przynajmniej raz w tygodniu? Ratunku, pomocy...


Możecie się śmiać, kręcić głowami, pukać w czoło lub nie dowierzać, ale dla mnie smarowanie balsamem byłoby karą w specjalnym, dziesiątym kręgu piekielnym. Lub przynajmniej w piątym, do którego trafiłabym ja i wszystkie inne leniwce. Kiedyś zapytałam na forum kosmetycznym, jak uprzyjemnić sobie tę czynność, ale nikt mnie nie rozumiał, co było przykrą powtórką gimnazjum. Mimo wszystko podano mi parę pomysłów, takich jak smarowanie przy ulubionej piosence, zrobienie z tego rytuału, docenianie satysfakcji ze zużytego kosmetyku, miesięczne wyzwania i tabelki w Excelu. Cóż, ujmę to tak - moje ulubione piosenki już nimi nie są.


Nagle! To! Balsam pod prysznic. Prysznice uuuwielbiam, czego nie uwielbiają moi współlokatorzy. Mimo wszystko to produkt od Eveline, a z tą firmą, ich kosmetykami i ich działaniem u mnie wiecznie jest coś nie tak. Warto jednak spróbować. W końcu to nowość! innowacja! argan oil!


Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było sprawdzenie składu. Od razu założyłam, że będzie to mieszanka parafiny z parafiną, a tu proszę... nie ma! Za to jest olej sojowy, wazelina, masło shea, gliceryna. Za związkami zapachowymi, już w bardzo małej ilości, znajdziemy alkohol cetearylowy, olej arganowy (ale oczywiście napis ARGAN OIL jest na pół butelki), konserwanty i jeszcze więcej związków zapachowych. Opakowanie jest sprytne - z pompką. Nie trzeba bawić się w odkręcanie i do produktu nie dostanie się woda. Niestety butelka jest wąska, przez co mało stabilna. Moje małe palce u stóp przekonały się o tym wielokrotnie. Za 350ml balsamu zapłacimy ok. 16zł.


Sam balsam ma konsystencję mleczka, jest dość rzadki. Nakładamy go na wilgotną, umytą skórę, wmasowujemy i spłukujemy - prawie (albo dokładnie tak samo) jak żel pod prysznic. Przyznam, że nie wydaje się być zbyt wydajny, przy kontakcie z wodą "ginie" na skórze. Czasem mam wrażenie, że moja skóra go dosłownie wsysa plackami tam, gdzie go akurat zaczęłam nakładać. To znaczy, że szybko się wchłania. Spłukuje się też bez problemu. Ładnie łagodzi podrażnienia po depilacji. Po spłukaniu pozostawia uczucie tłustej, klejącej warstwy, ale po osuszeniu ciała ręcznikiem to uczucie znika. Skóra po zastosowaniu go jest miękka i nawilżona, ale na pewno nie napięta. Ujędrnienia też nie zauważyłam. Ogólnie jego działanie nie jest zbyt mocne - jeżeli macie bardzo suchą skórę, to ten balsam może wam nie wystarczyć. Na przykład u mnie bardzo dobrze sprawdza się stosowany na dzień, ale na noc coś mocniejszego byłoby lepszym wyborem. I oczywiście - ważna jest systematyczność. Wystarczy zapomnieć o nim raz i skóra od razu wraca do pierwotnego stanu.


Gdybym miała go kupić ponownie, to raczej nie ze względu na jego działanie (bo jak dla mnie jest trochę słabe), markę (bo w zasadzie jej nie lubię) czy fejm, a sam fakt, że używa się go pod prysznicem. A może znacie jakieś inne balsamy do spłukiwania które są godne polecenia?
~ Natalia

Zobacz też:

16 komentarzy:

  1. fajnie się prezentuje;) muszę sobie zakupić;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie lubię balsamów pod prysznic ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo, dla każdego coś innego :D

      Usuń
  3. Modne teraz się stały takie balsamy pod prysznic :-) Ja jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wiele firm ma teraz takie balsamy w swojej ofercie :)

      Usuń
  4. Wygrałam roczny zapas kosmetyków od Eveline i m.in. znajdowało się tam 6 balsamów pod prysznic o różnych działaniach :D Niebawem przetestuję ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też balsamowania ciała nie lubię - ale mam na to swój sposób - balsamowanie przez kogoś ;)
    A balsam pod prysznic Eveline mam i uwielbiam :) Próbowałam Nivea ale w ogóle się nie spisała :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak widać, nie tylko ja nie lubię niektórych zabiegów :D Tylko ja nie cierpię nic z włosami, zwłaszcza czesania :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie przepadam za tym rytuałem, raczej jestem balsamowym leniuszkiem;) Ale idea balsamu pod prysznic mnie nie przekonuje. Znam poza tym, który pokazałaś tylko osławione Nivea, ale czytałam, że ich działanie również jest co najwyżej dostateczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie bardzo fajna sprawa, na pewno zajmuje to mniej czasu. Co do balsamów Nivea, to przejrzałam składy i jakoś mnie nie zachwyciły, już wolę ten balsam Eveline.

      Usuń
  8. U mnie czeka na otwarcie, ale nie jestem przekonana jakoś do balsamów pod prysznic :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie rozpoczynam jego testowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin