Bananowy marmurek Lemax

Lakiery Lemax są dobre, bo są dobre i tanie. W zasadzie na tym ta notka mogłaby się zakończyć. Wypadałoby jednak napisać coś więcej - tylko czy jest sens się rozpisywać? Emalie tej firmy są chyba wszystkim dobrze znane.

Na krakowskim Starym Kleparzu, zaraz przy piekarni z najlepszymi drożdżówkami jakie kiedykolwiek jadłam i przemiłej Pani z nieco zbyt drogimi warzywami jest stoisko... ze wszystkim. Kiedyś z ciekawości zerknęłam na "ofertę" i rozpoznałam opisywane na blogach lakiery Lemax. Wzięłam, a co. Teraz, przechodząc tamtędy zawsze zerkam, czy jest coś ciekawego. Ostatnio skusiłam się na ten lakier - bananowy, ciepły, wiosenny marmurek. Za... no litości... dwa złote.

Lakier ma pastelowy kolor. Jest to bardzo rozbielona żółć, w której pływają czarne kropki. Kolor jest dość rzadko spotykany - jeżeli już znajdzie się żółty lakier, to jest on raczej intensywny. Sama emalia jest dość gęsta i ciągnąca. Ma to swoje zalety - nie da się nią zalać skórek. Z drugiej strony, łatwo nałożyć jej zbyt dużo. Dwie (w miarę cienkie) warstwy, które mam na paznokciach wyschły w około 15 minut, a zaczęły odpryskiwać po trzech dniach.

Efekt końcowy bardzo mi się podoba. Jest to pierwszy marmurek w mojej kolekcji i  na pewno nie ostatni.

Lubicie żółte lakiery? Znacie emalie Lemax?

~ Natalia

Zobacz też: