Eveline Aqua Platinum numer 477

Do kosmetyków Eveline chyba nigdy nie przekonam się tak całkowicie. Jeszcze nie natrafiłam na produkt tej firmy, który nie miałby (w moim odczuciu) wad. Gdybym wszystkie przetestowane przeze mnie kosmetyki E. miała umieścić na skali, byłyby one gdzieś w okolicach "takie se", zmierzające ku "beznadziei". Ta pomadka w tę oś wpisuje się bardzo dobrze.


Kosmetyk, który widzicie na zdjęciach to intensywnie nawilżająca pomadka Eveline Aqua Platinum. Kupiłam ją w Rossmannie za około 9zł. Wybrałam kolor o numerze 477, czyli brudny pomarańcz o kremowym wykończeniu i arbuzowym zapachu. Z tego, co pamiętam wybór był spory - duża gama barw, z drobinkami lub bez. Opakowanie standardowe, plastikowe, z przezroczystym okienkiem, przez które możemy zerknąć na kolor.


Szminka gładko sunie po ustach, niczym masło. Jest dobrze napigmentowana, ale daje możliwość stopniowania koloru. Od razu po użyciu kosmetyku usta mogą wydawać się nawilżone i  gładkie, jednak nie trwa to długo. Produkt, chociaż schodzi równomiernie, to wpija się w wargi, w każdą zmarszczkę i każde załamanie. Nie dość, że to samo w sobie wygląda nieestetycznie, to dodatkowo "dzięki" tej właściwości po około godzinie od aplikacji można dostrzec suche skórki, o których istnieniu nie miało się pojęcia. Kolor jest ładny, no ale taki wybrałam.


Właściwie po przeczytaniu słów "intensywnie nawilżająca" od razu pomyślałam o pomadkach Wibo Elixir. Możliwe, że zamysłem producenta było stworzenie podobnego kosmetyku. W porównaniu do eliksirków, Eveline funduje nam większe krycie i mniejsze nawilżenie. Mniejsze o tyle, że po dłuższym, regularnym używaniu tej pomadki zauważyłam hardcorowe wysuszenie ust, z którym aktualnie się męczę. Jeżeli dorzucimy do tego kiepską trwałość... musiałabym być chora, żeby kupić kolejną.


Używałyście tych pomadek? Jak się u was sprawdzają?
~ Natalia

Zobacz też: