Paskuda czy piękność? Kopciuszek od Miss Sporty | Lakier duochrome

Ostatnio odgrzebałam lakier, który kupiłam prawie rok temu i nie używałam od tamtego czasu. Na pewno nie jest uniwersalny, nie pasuje prawie do niczego i większości na pewno się nie spodoba. Może po części w tym właśnie tkwi jego urok?

Najważniejszy jest jego kolor - metaliczna, zgniła zieleń z różowym shimmerem. W zależności od kąta padania światła wygląda jak złoto, róż lub zieleń. Bardzo specyficznie. Gdyby na każdym paznokciu położyć żuczka, efekt zapewne były podobny.

Sam lakier jest trochę zbyt gęsty, przez co smuży i zostawia nieestetyczne pasy drobinek. Pędzelek też może nie ułatwiać zadania, zwłaszcza przy małej płytce (czyli np. takiej jak moja), bo jest bardzo szeroki i płaski. Jego końcówka jest zaokrąglona, więc chociaż to jest na plus. Ogólnie jest wielkości mojego paznokcia na małym palcu. Wystarczy przyłożyć na płasko i pomalowane :D Najwięcej problemów lakier sprawiał w okolicach skórek, tam, gdzie pierwszy raz przykładamy pędzelek - robiły się dziwne plamy i "dziury", co niestety widać na zdjęciach.

Do uzyskania ładnego krycia i koloru wystarczą dwie warstwy, które schną wieeeczność. Kiedy wydaje się, że jest już suchy, okazuje się, że spodnia warstwa jest nadal podatna na odkształcenia. Ze względu na jego kolor wydaje mi się, że może odbarwiać płytkę, chociaż u siebie tego nie zauważyłam, bo zawsze używam bazy. Zmywanie odbywa się bezproblemowo. Na paznokciach trzyma się około trzech dni.

Nie ukrywam, że lubię dziwne lakiery i ten niewątpliwie się do nich zalicza. Nie można mu odmówić swego rodzaju uroku. Poza tym, to naprawdę fotogeniczna bestia.

W sumie... cieszę się, że go odkryłam na nowo. Pewnie do niego jeszcze wrócę, ale na pewno nie w lecie. Wydaje mi się, że jesienią idealnie wpasuje się w deszczową pogodę i rudziejące liście.

Jak wam się podoba ten lakier? Lubicie emalie od Miss Sporty? A może macie któryś lakier z tej serii?

~ Natalia

Zobacz też: