Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Peeling solny Mariza Spa, mango & liczi

Po pierwszym użyciu tego kosmetyku dowiedziałam się o dwóch rzeczach. Są takie produkty, których etykietę należy przeczytać dokładnie. Nie wystarczy zerknąć na wieczko, przyswoić z niego dwa słowa, następnie poświęcić sekundę składowi i zabrać się do testowania. To raz. Można również krzyczeć w łazience z bólu i głupoty, marząc o odpiłowaniu własnych nóg golarką jak w słabszej wersji Piły, kierowanej do kobiet. To dwa. Och tak, to peeling solny.


Zazwyczaj staram się robić zdjęcia kosmetykom tuż po ich otwarciu, lub zaraz przed nim. Wtedy jeszcze dobrze się prezentują i nie wyglądają na stare i zmaltretowane. Tym razem zdjęcia są dowodem na moją chęć jak najszybszego wypróbowania tego produktu. Mowa oczywiście o peelingu solnym z linii Mariza SPA, o cudownym zapachu mango i liczi. Gdyby ktoś nie wiedział, Mariza to polska firma i ich kosmetyki można sobie kupić/odebrać w Krakowie (albo u konsultanta). Jak widać opakowanie dość standardowe, fabrycznie zabezpieczone folią u wejścia. Nie ma problemu z nabieraniem peelingu, chociaż sól dosłownie tonie w olejkach. Za 200ml tego kosmetyku zapłacimy ok. 18zł.


Po pierwsze - peelingi solne nie są dla każdego. I na pewno nie nadają się do używania każdego dnia. Bardzo źle współpracują z rankami, otarciami i podrażnieniami po depilacji. Zresztą, kto normalny kładzie sól na ranę. Z tego względu nie polubiłam się z tym kosmetykiem. A może po prostu dlatego, że przypominał mi o tym, że nie umiem czytać. Na wieczku przecież stoi jak byk: solny. A w składzie sól na pierwszym miejscu. Jak już jesteśmy przy składzie, to zaraz po chlorku sodu mamy w nim olej z awokado, wazelinę, masło shea, olej winogronowy, masło kakaowe, parafinę, konserwanty, witaminę C, aromaty.


Po takiej kombinacji można spodziewać się, jak wygląda skóra po spłukaniu tego peelingu. Kosmetyk zostawia tłustą, oleistą warstwę, której kompletnie nie jestem w stanie zaakceptować. Oblepia ona nie tylko skórę, ale także prysznic, wannę, wszystko, czego dotknie. Co z tym fantem zrobić, skoro działanie peelingujace jest bardzo dobre, a zapach całkiem spoko (chociaż chemiczny)? Otóż kosmetyk dobrze sprawdził się jako produkt do depilacji. Zapobiega wrastaniu włosków (zalet peelingu nie muszę chyba nikomu tłumaczyć), a po spłukaniu soli oliwkowa warstwa chroni skórę przed podrażnieniami i zranieniami. Skóra po depilacji z wykorzystaniem tego produktu jest gładka, miękka i ma wyrównany koloryt. Do tego celu właśnie zużyłam go całkowicie.


Lubicie peelingi solne? Znacie markę Mariza? Używałyście tego produktu? A może znacie inne kosmetyki tej firmy godne polecenia?
~ Natalia

Zobacz też:

7 komentarzy:

  1. Kiedy będzie kolejny post na Blogowe ABC?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie trochę denerwowała ta tłusta warstwa po spłukaniu peelingu i ostatecznie zużył go mój chłopak :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihi wiesz już który raz czytam, że ktoś peelingiem solnym potraktował zadrapania itp? :D Więc nie martw się nie jesteś sama. :)
    Cóż mango to jeden z moich ukochanych zapachów więc strzelam, że mógłby mi się spodobać i tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam peelingi, ale tych z Marizy jeszcze nie miałam ;) Ale na pewno śliczny zapach ma :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tą markę , al akurat ich masełka nie miałam ;)) .

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie jestem w trakcie testów tego peelingu i muszę powiedzieć, że mi przypadł on do gustu :D

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin