Cztery Pory Roku - przyspieszacz wysychania lakieru

Kto maluje paznokcie ten wie, ile czasu potrafi zająć czekanie na jego wyschnięcie. Tu z pomocą może przyjść nam produkt, o którym dzisiaj napiszę kilka słów i z którym wiązałam duże nadzieje. Chociaż mam go od dłuższego czasu, to wyrobienie sobie zdania na jego temat trochę mi zajęło. Dlaczego?


Zacznę może od tego, że owszem, stosowałam wcześniej wysuszacze, ale nie w tej formie. Dotychczas stawiałam na przyspieszacze wysychania używane jako top coaty i zazwyczaj sprawdzały się one u mnie wystarczająco dobrze. Produkt od CPR to bardzo rzadki płyn, który nabieramy za pomocą pipety. W górnej części zakrętki znajdziemy coś na kształt przycisku (dozownika), którym możemy upuszczać kropelki wysuszacza na paznokcie. Przyspieszacz bardzo dobrze sam rozprowadza się na płytce, zwyczajnie się na niej rozlewając. Na skórze i paznokciach pozostawia dziwną warstwę - ni to mokrą, ni to suchą, śliską, ale nie tłustą...


Początkowo miałam problem z opanowaniem dozownika. W pierwszym tygodniu stosowania przyspieszacza, gdy malowałam paznokcie codziennie, zużyłam niemal połowę (!) butelki. "Przycisk" działał dość nieregularnie - raz ciężej, raz lżej - co czasem skutkowało strumieniem lejącym się po dłoniach lub nogach. Być może mój egzemplarz był felerny. Później dozownik się wyrobił i działał lekko i bezproblemowo. Zużycie również się unormowało.


Jeśli chodzi o działanie, to właśnie ono namieszało mi w głowie. Pierwsze podejście do produktu było całkowicie nieudane. Pomalowałam paznokcie emalią BelArte (która sama w sobie szybko schnie pomimo dwóch warstw!) i nałożyłam przyspieszacz. Lakier nie dość, że nie wysychał przez dobre 15 minut, to dodatkowo się mocno pofałdował. Kolejny raz testowałam go z emalią Virtual Fashionmania (tym - KLIK! Jedna warstwa, nie schnie długo). Tym razem lakier wysechł błyskawicznie, nie zajęło mu to nawet całej minuty, ale niestety utracił niemal cały swój połysk. I tak metodą prób i błędów doszłam do tego, że wysuszacz... po prostu z niektórymi produktami nie współpracuje i już. I chociaż przyspieszał pojedyncze warstwy Vipery Bambini i podwójne P2 i Virtual Fashionmania (ale na pewno nie były suche po 60 sekundach, no litości producencie!), to przy zastosowaniu go na lakiery z żelowym efektem od Wibo (i w ogóle te gęste, żelkowe, także od Lovely) oraz produkty Flormar i Mariza w najlepszym wypadku efekt był żaden.


Za 15ml tego produktu zapłacimy około ośmiu złotych. Ja mój egzemplarz wygrałam w facebookowym konkursie. Szczęśliwie, bo w przeciwnym razie, pomimo niskiej ceny, bolałaby mnie kieszeń. Kosmetyk nie do końca spełnia moje wymagania bo cóż... to trochę loteria. W przyszłości raczej postawię na inny produkt.
~ Natalia

Zobacz też: