Hean High Definition - make up fixer spray

Nie sadziłam, że będę kiedyś potrzebowała preparatu służącego do utrwalania makijażu. Potrzeba taka pojawiła się jednak i to całkiem niedawno, wraz z zaproszeniem na ślub i towarzyszące mu wesele. Proste - nie chciałam wyglądać "dobrze" (względne pojęcie) tylko przez kilka godzin, ale przez całą noc i spory kawałek dnia. Postanowiłam sobie pomóc. Co wybrałam?

Po dłuższym zastanowieniu i konsultacjach z aGwer zdecydowałam się na fixer w sprayu od Hean. Rozważałam zakup podobnego produktu od Kryolan, ale odrzuciłam go ze względu na wyższą cenę. W końcu i tak, przy dobrych wiatrach, użyję go tylko kilka razy. Za ten utrwalacz zapłaciłam około dwudziestu złotych. Co mnie w nim zaskoczyło to duża pojemność - spodziewałam się takiego malutkiego psikadełka. Tutaj mamy aż 150ml produktu.

Aplikacja jest bardzo łatwa - zwyczajnie psikamy sprayem całą twarz. Kosmetyk ma dość intensywny, ostry zapach, który jest naprawdę nieprzyjemny. Lepiej więc wstrzymać oddech. Przy pierwszym użyciu produkt zamiast polecieć na twarz, pociekł mi po butelce oraz po ręce. Stąd wiem, że po wyschnięciu zamienia się w zwyczajny, przezroczysty, lekki silikon. Równie dobrze można to jednak wywnioskować ze składu. Po aplikacji można na twarzy poczuć lekkie uczucie ściągnięcia, które mija po kilku minutach.

Produkt wypróbowałam kilka razy. Raz miała okazję używać go również moja mama. I tak u niej, przy cerze bardzo suchej i dojrzałej, fixer sprawił się znakomicie. Mama na co dzień w ogóle się nie maluje, okazjonalnie używa szminki. Kiedy pomalowałam ją na tę specjalną okazję stwierdziła, że czuje się bardzo dziwnie. Przez to często przecierała czoło, o oczach nawet nie wspominając. Mimo to, makijaż zachował się w idealnym stanie (pomijając pomadkę) przez ponad 12 godzin. U mnie, na przetłuszczającej się skórze (najbardziej na policzkach), make-up trzymał się dobrze tylko w niektórych miejscach. Albo na odwrót - nie trzymał się tylko na nosie. Czemu - nie wiem. Na całej twarzy makijaż pozostał nietknięty i nie wymagał poprawek do samego rana. Nos już po kilku godzinach świecił się jak wysmarowany olejem. Podczas kolejnych prób problem olejowego nosa już nie wystąpił, ale i makijaż nie trzymał się już tak wspaniale, schodząc równomiernie już po kilku godzinach. Niestety zaobserwowałam u siebie również nieprzyjemny efekt uboczny. Były to bolące gule podskórne, które najczęściej pojawiały się w dziwacznych miejscach typu brew czy zagłębienie pod nosem.

Na mojej przetłuszczającej się skórze raczej się nie sprawdził, ale uważam, że to całkiem dobry produkt. Niestety nie jest on przeznaczony dla każdego. Posiadaczki cery tłustej/mieszanej/skłonnej do wyprysków - przykro mi. Jeśli macie skórę suchą, dojrzałą lub normalną - a nuż przypadnie wam do gustu

Jakie macie sposoby na przedłużenie trwałości makijażu? Używacie fixerów? Korzystałyście z utrwalacza Hean?

~ Natalia

Zobacz też: