Hipoalergiczny balsam do ciała Biały Jeleń

Ciężko jest mi zachwycić się balsamem do ciała. Głównie dlatego, że z założenia ich nie lubię, czemu niedawno dałam upust w jednej z notek [KLIK!]. Z tym kosmetykiem było jednak inaczej. Długo zwlekałam z jego użyciem. Nie zachęcała mnie ani nazwa, ani opakowanie. Kiedy w końcu nadszedł jego czas... zakochałam się.

Opakowanie balsamu i jego szata graficzna prostsze chyba by już być nie mogły. Zwykła, biała tubka o pojemności 200ml. Ja mój egzemplarz dostałam na spotkaniu blogerek, ale jego cena nie jest wysoka. W drogerii zapłacimy za niego ok. 10-12zł.

Skład balsamu prezentuje się następująco: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Coco-Caprylate, Cetearyl Alcohol, Dicetyl Phosphate, Ceteth-10 Phosphate, Panthenol, Isopropyl Myristate, Hydroxyethyl Urea, Isododecane Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Imperata Cylindrica (Roo) Extract, Glycerin, Peg-8, Carbomer, Sorbitol, Dipropylene Glycol, Boswellia Serrata Gum, Sodium Polyacrylate, Isotridecyl Isononanoate, Trideceth-6, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Benzonic Acid, Dehydroacetic Acid, Parfum. Kosmetyk ma dość neutralny zapach. Jest on zbliżony do kremów Nivea czy Dove, jednak ostrzejszy i nieco mniej przyjemny.

Balsam jest lekki i nieco wodnisty. Bardzo dobrze rozprowadza się na ciele i szybko wchłania, pozostawiając skórę niemal suchą. Dzięki temu idealnie nadaje się do stosowania rano. Ciało po posmarowaniu tym kosmetykiem jest miękkie i dobrze nawilżone. Produkt można stosować po depilacji - jest bardzo delikatny i łagodzi podrażnienia.

Trochę żałuję, że nie sięgnęłam po niego wcześniej. Niezbyt przepadam za ciężkimi, tłustymi balsamami i masłami, więc ten produkt wpasował się w mój gust w stu procentach. Z pewnością do niego wrócę.

Używałyście tego balsamu? Lubicie kosmetyki Biały Jeleń?

~ Natalia

Zobacz też: