Prawdopodobnie najprostszy halloweenowy manicure

Pomimo tego, że siedzę już w rodzinnym domu, przy ciepłym kaloryferze i popijam gorącą herbatę, nadal mam do zrobienia kilka rzeczy związanych ze studiami. Muszę się wyrobić dziś, bo w końcu jutrzejszy dzień zapisany jest w kalendarzu jako "święto". Dlatego dzisiaj manicure bardzo szybki do wykonania, banalnie prosty, ale jednocześnie całkowicie halloweenowy.

Zdobienie całkiem fajnie wygląda na zdjęciach, ale na żywo zachwyca. Spływające lakiery do złudzenia przypominają krew. Do mojego manicure użyłam tylko trzech produktów. Jako bazy użyłam top coatu od La Femme. Na niego nałożyłam cienką warstwą czerwień od Laura Conti [KLIK!]. Myślę, że tutaj lepiej sprawdziłby się lakier rzadszy lub mniej kryjący, bo dałby bardziej realistyczny efekt rozlewającej się krwi. Następnie nałożyłam grubszą warstwę bordowej emalii P2 [KLIK!]. Zostawiłam sporej wielkości krople, które sprawiały wrażenie, jakby z moich paznokci zaraz miało zacząć kapać. Całość pokryłam topem, który wcześniej posłużył mi za bazę. Przy ostatnim kroku warto posłużyć się produktem, który skróci czas wysychania, bo takie grube warstwy lakieru same z siebie mogą schnąć w nieskończoność.

A wy obchodzicie Halloween? Jakie miałyście w tym roku pomysły na halloweenowy manicure?

~ Natalia

Zobacz też: