Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Balsam do ust Orientana - imbir i trawa cytrynowa

Przez moje torebki i kosmetyczki przewinęło się już sporo balsamów do ust. Pomadki, sztyfty, masełka, słoiczki, płynne coś w stylu błyszczyków... Wiele z nich było bezużytecznych, ale kilka spełniało swoją rolę. Każdy jednak kończył tak samo - zużyty do połowy, zapomniany, rzucony w kąt. Dlaczego? Ano wszystkie te produkty miały jedną wspólną cechę - szybko mi się nudziły.

Kosmetyk, który widzicie na zdjęciach, to balsam do ust marki Orientana, z imbirem i trawą cytrynową. Z tego, co się orientuję, dostępne są jeszcze dwie wersje - z różą japońską oraz z granatem i liczi. Za mały, plastikowy słoiczek, w którym znajduje się 8g kosmetyku zapłacimy ok. 15zł. Cena nie powinna was jednak odstraszać, bo produkt jest bardzo wydajny i bez problemu wystarczy na kilka miesięcy ciągłego stosowania. Poza tym, jest to kosmetyk naturalny - za taki skład naprawdę warto zapłacić.

Balsam jest miękki i dobrze rozprowadza się na ustach. Zostawia na nich cienką, lekką i błyszczącą warstwę, nieco podobną do błyszczyka. Tutaj jednak usta nie kleją się, a kosmetyk nie "schodzi" z warg w brzydki sposób. Już po kilku użyciach można zauważyć zmianę stanu ust. Balsam bardzo dobrze je nawilża, zmniejszając wysuszenie, ale też natłuszcza i chroni przed wpływem zimna. O suchych skórkach można zapomnieć. Jedyną wadą produktu może być opakowanie - nie każdy lubi balsamy w słoiczkach. Nie są zbyt wygodne, ani higieniczne. Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale ja nie grzebię w balsamie paluchem, tylko go sobie po prostu całuję. Ma to tę zaletę, że mogę kosmetyku używać dosłownie wszędzie. Co prawda, ludzie czasem dziwnie patrzą, gdy pcham mój kaczy dziób do słoika, ale to już ich problem.

Tym, co wyróżnia ten balsam spośród wielu innych jest zapach - piękny, ciepły, jakby stworzony specjalnie na jesień oraz zimę. Mimo to, to właśnie on początkowo odpychał mnie od tego produktu. Po pierwszym użyciu kosmetyku miałam wrażenie, jakby ktoś wysmarował mi gardło trawą cytrynową. Kto nie wie - ten aromat tylko trochę przypomina cytrynę i nie należy do zapachów, które chciałoby się zjeść. Szczęśliwie, przyzwyczaiłam się do niego, a on sam po jakimś czasie nieco stracił na intensywności. Całe szczęście, bo zapach jest czymś, co w ostateczności "robi" cały kosmetyk. Ten jest idealnym dopełnieniem idealnego działania.

Znacie firmę Orientana? Używałyście tego balsamu lub innego tej marki? Jak się u was sprawdził? Po jakie balsamy najczęściej sięgacie?

~ Natalia

Zobacz też:

13 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie mogę powiększyć zdjęcia, bo chciałabym przeczytać skład.Ale to najwyżej gdzieś sobie poszukam. Ale generalnie wygląda zachęcająco, jak się skończą moje balsamy do ust (ale kiedy to będzie...?) to chętnie wypróbuję któryś od Orientany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, kiepsko widać. Wrzuciłam już inne :)

      Usuń
  2. Z orientany mam szampon i u mnie sprawdza się rewelacyjnie :) usta miziam balsamem organique o smaku/zapachu kokosowych ciasteczek :) ale przyznam, że maselko z nivei sprawdziło się u mnie najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokosowe ciastka mówisz... zbadam tę sprawę :P

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze nic z Orientany, ale mam na oku kilka ich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się ostatnio nad zakupem tego balsamu, ale ostatecznie zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie stosowałam, ale może się skuszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmm uwielbiam zapach imbiru ;) Pewnie spodobałby mi się ten balsam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mi by zapach bardzo przeszkadzał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością ten zapach nie jest dla każdego :)

      Usuń
  8. W moim balsamie z Pat&Rub daleko do dna, ale na pewno zapamiętam ten balsam ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam nic z Orientany, ale akurat szukam czegoś do ust, czego akurat nie ma w każdej drogerii. Chcę spróbować czegoś innego, a tutaj cena nawet przystępna i skład fajny :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam o tym zapachu tonik do twarzy i rzeczywiście na początku trudno było mi się przyzwyczaić do zapachu ale po jakimś czasie mój nosek się do niego przyzwyczaił :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin