Manhattan Soft Mat 54L, 56K

Oj, długo zastanawiałam się nad zakupem tych pomadek. Ciągle pojawiały mi się gdzieś w wynikach wyszukiwania na allegro, ale jakoś nie byłam do nich do końca przekonana. W końcu, przy okazji jakichś większych zakupów zdecydowałam się na dwie - ciepłą czerwień 54L oraz różowy numerek 56K.

Pomadki można znaleźć w wielu drogeriach internetowych oraz na allegro w cenie ok. 3-4zł za sztukę. Nie spotkałam ich nigdy w żadnym stacjonarnym sklepie. Opakowanie kosmetyku jest zakręcane od góry, z pacynką jak w błyszczykach. Pomadka jest gęsta i kremowa, konsystencją nieco przypomina mus lub lekki krem.

Pomadkę dobrze się nakłada, a już od pierwszego pociągnięcia uzyskujemy intensywny kolor. Pacynka jest wygodna i umożliwia używanie kosmetyku "w terenie", chociaż nie jest to zbyt dokładna aplikacja. Można jednak po pewnym czasie dojść do wprawy. Produkt w ciągu kilku minut wysycha na ustach zmieniając kremowe wykończenie na matowe. Jeżeli nałożymy zbyt dużo kosmetyku tworzą się mało estetyczne smugi, więc należy uważać z ilością pomadki.

Produkt jest bardzo trwały i to jedna z jego największych zalet. Po wyschnięciu wytrzymuje picie, jedzenie, a nawet całowanie (oczywiście w granicach rozsądku ;)) i nie przenosi się na szklankę/sztućce/drugą osobę. Świetnie sprawdza się na większych imprezach, np. weselach, bo nie trzeba zbyt często dokonywać poprawek makijażu. Pomadka ładnie wtapia się w wargi i wygląda naturalnie. Jej dużym minusem jest to, że wysusza usta. Można nieco to ominąć i nakładać ją na balsam, niewielkim kosztem trwałości i matu. Mimo to, nie nadaje się do częstego, codziennego makijażu. Chyba, że z jakiegoś powodu zależy nam na chipsie na ustach.

Używałyście tych pomadek? Jak się u was spisują?

~ Natalia

Zobacz też: