Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Masło do ciała FlosLek - karite, olej babassu

Cierpliwości nigdy nie miałam zbyt wiele. Szczególnie zaś mi jej brak gdy chodzi o kosmetyki, których nienawidzę z zasady - masła i balsamy do ciała. Jeśli już decyduję się na użycie takiego kosmetyku, to cały proces ma być prosty, przyjemny i niczym nie zakłócony. Dlatego własnie jestem wybredna, jeśli chodzi o produkty tego typu. Ciężko mi dogodzić. Masło do ciała firmy FlosLek, które widzicie na zdjęciach, dostałam bardzo dawno - na moim pierwszym spotkaniu blogerek. Od razu wrzuciłam je do szafy, gdzie leżało miesiącami. Gdy kończyły mi się balsamy do ciała, wyciągałam je, oglądałam i ponownie rzucałam w kąt. Opakowanie kompletnie mnie nie zachęcało do wypróbowania go. Ostatecznie otworzyłam je parę miesięcy przed końcem jego ważności. Opakowanie sięgnęło niedawno dna, więc pokusiłam się o parę słów na temat tego kosmetyku.

Nie pokazałam tego na zdjęciach, ale oryginalnie balsam zapakowany jest w kartonowe pudełko. Dla zabezpieczenia kosmetyku jest ono owinięte folią. Sam balsam znajdziemy w białym, plastikowym słoiku. Po odkręceniu go okaże się, że jest tam coś w stylu plastikowej nakładki, mającej chronić masło przed... naprawdę nie wiem przed czym, bo kosmetyk jest przecież zafoliowany... no nic, nieważne. Masło jest bardzo gęste, stałe. Ma kolor pistacjowy i delikatny zapach, który nie przypadł mi specjalnie do gustu. Skład też nie powalił mnie na kolana: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Octyldodecanol, Hydrogenated Polyisobutene, Lanolin Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Morinda Citrifolia Fruit Extract, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, CI 47005, CI 42090, CI 14700, Citronellol.

Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Świetnie się rozciera, nie trzeba się tu męczyć, bo smarowanie trwa dosłownie chwilę. Ze zmiękczaniem skóry radzi sobie świetnie. Wszelkie suche miejsca, takie jak pięty czy łokcie pod jego wpływem zamieniają się w idealnie miękkie i nawilżone. Niestety, masło nie wchłania się zbyt dobrze. Kosmetyku używałam tylko wieczorem, bo moim zdaniem jest zbyt ciężkie by nadawało się do stosowania rano, pod ubranie. Prawdę mówiąc nie wiem, czy ono kiedykolwiek się wchłonęło, czy po prostu wtarłam je w prześcieradło. Pozostawia na skórze oleistą warstwę, która utrzymuje się na ciele wieki, a na dodatek jest bardzo nieprzyjemna. Daje dziwne uczucie chłodu, wilgoci i piwnicznej stęchlizny. Bleh! Czy tak przez całe swoje życie czuje się wąż? Jeśli tak, to współczuję.

Lubicie masła do ciała czy wolicie lekkie balsamy? Lubicie kosmetyki FlosLek? Używałyście tego masła?

~ Natalia

Zobacz też:

3 komentarze:

  1. szkoda bo zapowiadało się ciekawie :) ale faktycznie z warstwą oleistą na ciele .. też bym podziękowała. Chyba wolę mocno nawilżające ale lekkie balsamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od FlosLek znam tylko żel pod oczy o którym pisałam kiedyś na blogu. To masło jakoś mnie nie zainteresowało,bo u mnie też produkty typu masła/balsamy nigdy mi się nie kończą :/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A myślałam, że okaże się idealne :D

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin