Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Sally Hansen Xtreme Wear - 105, 115, 175, 185, 240, 325

Po podjęciu przeze mnie nowej pracy mam coraz mniej czasu i chęci na regularne dodawanie wpisów. Kiedy wracam po południu do domu nie w głowie mi robienie zdjęć czy sklecanie "wystarczająco dobrze brzmiących" opisów kosmetyków. Mam jednak nadzieję, że uda mi się wypracować jakieś system i notki znowu będą pojawiać się częściej. Póki co - jest jak jest. A dziś, w sam raz na leniwą niedzielę, lakierowy post zbiorczy. W rolach głównych emalie Sally Hansen Xtreme Wear. Zapraszam!

Lakiery widoczne na zdjęciach otrzymałam w ramach akcji "Wzór do naśladowania" fundacji DKMS. Od tamtego momentu minęło już trochę czasu, a ja, używając tych emalii dość regularnie, zdążyłam wyrobić sobie na ich temat jakieś zdanie. Do mojej kolekcji dołączyło sześć buteleczek w różnych kolorach. Zestaw ewidentnie został tak skomponowany, żeby zarówno miłośniczki pasteli jak i dziewczyny, które wolą intensywne barwy na paznokciach znalazły coś dla siebie. Mamy tutaj neutralny beż, bardzo jasny, majtkowy róż, typową Barbie, mocną czerwień, delikatny błękit i kolor oceanu.

Wszystkie lakiery mają ciężkie, szklane buteleczki i płaskie, grube pędzelki. Same emalie są bardzo gęste, szczególnie te jaśniejsze odcienie. Niestety przekłada się to na jakość manicure. O ile np. numery 185 i 325 są idealne, szybko wysychają i nie smużą, to 106 i 115 są ich przeciwieństwami - tworzą smugi, długo schną i czasem bąblują, nawet przy cienkich warstwach. Te dwa lakiery po dwóch miesiącach zaczęły się rozwarstwiać i zmieniać kolor. Najbardziej do gustu przypadły mi odcienie niebieskiego - idealna konsystencja, krycie, wysłuchanie i kolory. Zdecydowanie stworzone z myślą o lecie. Na zdjęciu niżej możecie zobaczyć swatche wszystkich sześciu lakierów. Ogólnie nie jestem pewna czy zmaganie się z nimi było opłacalne. Chociaż ich barwy są ładne, to jednak nie wyróżniają się wśród innych produktów tego typu stojących na sklepowych półkach. Jednak to, co cechuje te emalie to zdecydowanie wysoka trwałość. Jeden lakier, jeden tydzień? Nie ma problemu! To chyba właśnie ich największa zaleta.

Który z nich najbardziej przypadł wam do gustu? Używałyście lakierów Sally Hansen Xtreme Wear?

~ Natalia

Zobacz też:

10 komentarzy:

  1. Mam tylko jeden lakier SH - jakiś róż ;D Najbardziej do gustu przypadł mi Baby Blue :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie śliczne kolorki :)
    ale jak zawsze - czerwony podbija moje serducho :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczna czerwień, raczej kolor dla każdego :)

      Usuń
  3. Ale piękne kolory :)) Bardzo mi się podobają!

    OdpowiedzUsuń
  4. 175 podoba się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dziś używałam któregoś z tych niebieskich co pokazałaś, fajnie, że szybko wysychał, ale troszkę mi bąblował.. ale muszę je sprawdzić, bo dziś mi się spieszyło :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin