Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

6 najlepszych kosmetyków na lato | Produkty, które dobrze sprawdzą się przy upałach

Półmetek wakacji już za nami, a pogoda nas niewyobrażalnie rozpieszcza. Słońce, odpoczynek, zieleń, błękit nieba... z czym jeszcze kojarzą wam się wakacje? Dla mnie to też wyjątkowe kosmetyki które mają w sobie coś związanego z tą porą roku - kolor, zapach, obojętne! Są takie produkty, których używam tylko latem. Nie tylko dlatego, że podsycają moją miłość do niego, ale też świetnie się sprawdzają. W końcu nie od dziś wiadomo, że kosmetyki, których używamy zimą będą zachowywać się nieco inaczej przy wysokiej temperaturze, dużej wilgoci i mocnym słońcu. Zresztą, w zależności od pory roku, nasza skóra czy włosy mają inne potrzeby. Dzisiaj postanowiłam stworzyć moją listę kosmetyków, które uważam za najlepsze na wakacje. Nie spodziewajcie się jednak filtrów, przyspieszaczy i mgiełek po opalaniu - idziemy w inną stronę!

Żel 2 w 1 Le Petit Marseillais - pomarańcza i grejpfrut

Nie będę ukrywać, że szał na kosmetyki tej marki nigdy mnie nie dopadł. Reklamy uważam za wyjątkowo paskudne, w dodatku w najmniejszym stopniu nie zachęcające do kupna tych produktów; jedynie mocno irytujące. Około pół roku temu próbowałam kupić żel pod prysznic LPM i wyszłam z drogerii z pustymi rękami. Zapachy kompletnie nie dla mnie. A ubóstwiany kwiat pomarańczy... daruję sobie komentarz. Moje podejście zmieniło się nieco, kiedy całkiem niedawno otrzymałam niespodziewaną paczkę przeznaczoną dla "ambasadorek" tej firmy. Zdziwiło mnie to. Dlaczego? Po pierwsze - nie pamiętałam nawet mojego zgłoszenia, po drugie - chyba nigdy wcześniej się dobrze o nich nie wypowiedziałam. Odczułam dużą ulgę, kiedy okazało się, że kosmetyki które otrzymałam mają nowe zapachy, inne od tych które można było wtedy kupić w drogeriach. O ile żel pod prysznic o zapachu werbeny i cytryny bardzo polubiłam, to ten ze zdjęcia pokochałam! Jest to produkt, który ma dwie funkcje - można używać go również jako płynu do kąpieli. Pieni się fantastycznie, nie wysusza skóry, ma ogromne opakowanie, które wystarcza na długo... i ten zapach! Nie ma chyba woni, która głośniej krzyczałaby "WAKACJE!". Cena: ok. 20zł za 650ml.

Szampon Batiste - tropical

Czy komuś muszę przedstawiać ten produkt? Suchy szampon Batiste z pewnością gości w wielu wakacyjnych kosmetyczkach. Chociaż długo zajęło mi przekonanie się do niego, czyli mówiąc prosto - "szału nie robił", to ostatecznie stwierdziłam że jednak warto go mieć przy sobie. W sytuacjach, gdy brakuje nam czasu, jest duży upał i bardzo się pocimy czy w podróży, gdy nasze włosy tracą swoją świeżość - wtedy jest niezastąpiony. Oczywiście nie zastąpi wody i zwykłego szamponu, ale może doraźnie uratować nasz wygląd i samopoczucie. Parę psiknięć, przeczesanie włosów szczotką i można cieszyć się odświeżoną czupryną. Nie wspominając o cudownym, tropikalnym zapachu uwalniającym się przy każdym potrząśnięciu głową. Och... Cena: ok. 15zł za 150ml.

Podkład mineralny matujący Annabelle Minerals

Starałam się wybrać spośród moich ulubieńców także kosmetyk do makijażu. Tutaj wiem, że ciężko jest kogoś przekonać do czegoś nowego, ale podkład ze zdjęcia to absolutny hit i pominięcie go byłoby ogromną stratą. Jeśli macie cerę skłonną do przetłuszczania się, a szukacie lekkiego, naturalnego i trwałego kosmetyku, to podkład mineralny Annabelle Minerals jest dla was stworzony. Nie zapewnia mocnego krycia, a słabe w kierunku średniego, więc nie polecam go osobom które wolą cięższe produkty do makijażu. Jednak to właśnie lekkość jest jego największą zaletą. Cudownie stapia się ze skórą dając naturalny efekt - staje się niemal niewidoczny. Matuje na bardzo długo, u mnie jest to nawet 8 - 9 godzin bez żadnych poprawek. Nawet po tym czasie wygląda dobrze - nie spływa, nie warzy się - traci jedynie swój mat. Przez cały czas wygląda bardzo naturalnie i zachowuje się jak druga skóra. Niestraszne mu przecieranie twarzy, upał czy wilgoć. Jak moglam używać innych podkładów pozostaje dla mnie niepojęte. Dosłownie, różnica jak między niebem a ziemią. Co więcej, podkład w cudowny sposób wpływa na stan cery i jest bardzo wydajny (opakowanie 4g wystarczyło mi na 4 miesiące codziennego używania). Cena: 60zł za 10g.

Żel peelingująco-rewitalizujący Garnier

Jeśli nie zmagacie się z większymi problemami skórnymi, to żel do mycia twarzy od Garnier może wam się spodobać. Moim zdaniem jest to typowy wakacyjny kosmetyk. Ma orzeźwiający zapach grejpfruta, a twarz nim umyta jest odświeżona, oczyszczona i promienna. Jest to częściowo zasługa drobnego peelingu i rozświetlających drobinek zanurzonych w żelu. Ma delikatne działanie matujące, jednak to nie ono gra tutaj pierwsze skrzypce. Jest przeznaczony do cery tłustej, z niedoskonałościami, ale w tym pierwszym przypadku sprawdza się dużo lepiej. Cena: ok. 15zł za 150ml.

Balsam brązujący Ziaja

Wiele z was się zapewne nie zgodzi z tym punktem, ale trudno - balsam brązujący z serii Sopot Spa od Ziaji również musiał znaleźć się na tej liście. Dla mnie jest to idealny sposób na wyrównanie opalenizny. Niestety moje nogi nie opalają się niemal wcale, a rękom wystarczy naprawę niewiele, by stały się ciemnobrązowe. Dzięki temu balsamowi mogę uniknąć sytuacji, kiedy moje kończyny wyglądają jakby były przeszczepione od dwóch różnych osób. Dobrze sprawdza się również na początku sezonu wakacyjnego, kiedy nie chcemy razić białymi nogami. Balsam w szybki sposób pozwala uzyskać lekką, naturalnie wyglądającą opaleniznę. Efekt można stopniować poprzez wcieranie w ciało kolejnych warstw kosmetyku. Przed jego użyciem warto potraktować suche miejsca kremem nawilżającym, a żeby uniknąć nierównego zmywania się opalenizny wystarczy delikatny, ale regularny peeling. Jeśli nie miałyscie wcześniej do czynienia z samoopalaczami, to ten produkt przypadnie wam do gustu, bo jest banalnie prosty "w obsłudze". Cena: ok. 14zł za 200ml.

Mizon - aqua gel cream

Na koniec mój absolutny ulubieniec, czyli krem ratujący twarz - dosłownie! Jest to kosmetyk w formie żelu o zapachu wody morskiej. Krem Mizon z serii Hydra-full Solution dorzuciłam w sklepie asianstore przy zakupie kosmetyków ze śluzem ślimaka. Okazał się być bardzo trafionym wyborem. Dobrze nawilża twarz jednocześnie zapobiegając jej przetłuszczaniu. Jest bardzo delikatny, nie podrażnia, nie ściąga skóry i nie powoduje nadprodukcji sebum. Wspaniale sprawdza się pod makijażem. Co najważniejsze - nie zapycha skóry. Przerobiłam już dziesiątki kremów i żaden z nich nie był tak lekki i nie wpływał tak dobrze na stan mojej cery. Można stosować go na noc, na dzień lub jako maseczkę. Szczególnie polecany jest do cery tłustej. Cena: ok. 27zł za 50ml.

Znacie lub używacie któregoś z produktów z mojej listy? Jakie są wasze ulubione kosmetyki na lato? Bez czego nie wyobrażacie sobie swojej wakacyjnej kosmetyczki?

~ Natalia

Zobacz też:

15 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Ziaję i Batista, choć Ziaja ostatnio drażni mnie zapachem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ziają i tak jest dużo lepiej niż z innymi samoopalaczami! :/

      Usuń
  2. Niestety nie miałam okazji testować tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie tym kremem z mizona. A balsam brązujący z Ziaji też lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mu się przyjrzeć. W ogóle kosmetykom azjatyckim, bo są trochę niedoceniane w Polsce imo.

      Usuń
  4. Żel z LPM też uwielbiam, chociaż mnie właśnie bardziej urzekła ta druga wersja :) Ciekawy ten żel z Mizona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj piękny był, ale mnie zapach pasuje bardziej na jesień lub zimę :)

      Usuń
  5. Mam próbki LPM, ale nie używałam - z ciekawości dziś spróbuje ;-) a suchy szampon to zdecydowanie must have na wakacjach

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam ten balsam brązujący :) Byłam całkiem zadowolona, gdy uzywałam go w zeszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin