Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

Beauty mascara 81. Noir | Tusz do rzęs Yves Rocher

Ciągle szukam idealnego tuszu do rzęs. Jedyny, jaki odpowiadał mi w zupełności to WonderLash od Oriflame. Nie kupuję go jednak od czasu, kiedy zrezygnowałam z bycia konsultantką. Przez moje ręce przewinęło się wiele maskar, lepszych i gorszych. Ta, którą dzisiaj wam pokażę, jest jednocześnie moim pierwszym kosmetykiem od Yves Rocher. Nie wiem czemu, ale wiązałam z nią spore nadzieje.

I'm still looking for my perfect mascara. The only one I loved completely was Oriflame's Wonderlash. I haven't bought it though ever since I gave up on being their consultant. Their full prices are just too much. I tried maaany mascaras over the years, some of them were better, some were worse. The one I'm about to show you is also my first Yves Rocher's product. I don't know why, but my expectations were high.

Produkt, który widzicie na zdjęciach, to po prostu tusz do rzęs - cała jego nazwa to tylko Beauty mascara. Opakowanie nie obiecuje wspaniałych efektów, podkręcenia, wydłużenia i innych abrakadabra. Znajdziemy tu tylko niewielką wzmiankę o tym, że tusz zawiera kojący ekstrakt z chabra i przeznaczony jest do oczu wrażliwych. Tusz ma tradycyjną, prostą szczoteczkę o dość gęstych włoskach. Niech was tez nie zwiedzie kolor jego opakowania - sama maskara nie jest fioletowa, na co mogłoby ono wskazywać. Ot, normalny, czarny tusz. Jak się sprawuje?

All the packaging says is "Beauty Mascara". That's it. Nobody is promising any awesome effects, curling, lengthening nor abracadabra. All we can find is a little note saying that this product contains some cornflower extract and is safe for sensitive eyes. Mascara has a simple, traditional and kind of thick brush. Also, don't let the colour of packaging mislead you - the mascara itself isn't violet. It's just normal, black. How did I like it?

Ogólnie to tak - nie jest żadną tajemnicą, że moje rzęsy to dramat, krótkie kikuty bez koloru i skrętu. Dlatego własnie ciężko u mnie o efekt WOW i spektakularne spojrzenie niczym z reklamy. Ten tusz zbytnio nie pomaga. Owszem, trochę przyciemnia rzęsy, ale ciężko tu o pogrubienie, wydłużenie czy podkręcenie. Szczoteczka jest bardzo gęsta, więc rzęsy sklejają się ze sobą zamiast się rozdzielać. Tusz dobrze się zmywa np. płynem micelarnym, ale przy wodzie z mydłem lub żelem do mycia twarzy może być problem. Największą jego wadą jest dla mnie jednak coś innego. Zbyt często zdarza mi się kichnąć lub mrugnąć w trakcie robienia makijażu, co skutkuje maskarą odbitą dookoła oka [KLIK]. Niemal w 100% wypadków nie stanowi to problemu. Ot, poczekać chwilę, aż tusz wyschnie i zdjąć go ze skóry przy użyciu np. patyczka do uszu. Tutaj nie ma w ogóle takiej opcji - pomimo tego, że tusz wysechł, nadal jest on miękki i lekko oleisty (mimo wszystko fajnie się to spisuje na rzęsach, bo nie są takie sztywne i kłujące). Zamiast zejść ze skóry tylko się w nią wpija lub rozciera zostawiając po sobie ciemne miejsca przypominające wyglądem siniaki. Mhm, bo to jest właśnie coś, co chcemy widzieć pod oczami. Podsumowując - naprawdę nic specjalnego.

Well, it's no secret that my eyelashes suck. I mean, they are short, straight and by no means spectacular. That's why it's so hard for me to get that WOW effect and advertisement-like look. This mascara isn't really helping too much. Sure, it does darken my eyelashes a bit, but there's no curling, bolding nor lengthening. It's brush is, as I said before, a bit thick, so it's hard to get lashes to spread rather than stick together. Mascara is easily removable with i.e. micellar water, but there can be a bit of a problem when you're just using water and soap. But for me it's something else that's it's biggest flaw. You know how sometimes, when you're almost done with your make-up, there comes this massive sneeze you just can't stop? Yeah, that's how you get your panda eyes [CLICK]. Well, usually that's not that big of a deal. You just wait until it dries off, grab a q-tip and take mascara off of your face. That's not really an option here. Even when YR's mascara is dry, it's still kind of soft and oily. When you try to rub it you end up smudging it and creating weird-ass spots looking like bruises under your eyes. That's probably not the look you want to aim for. To summarize - really, nothing special.

Używałyście tej maskary? Jaki jest wasz ulubiony tusz do rzęs?

What's your favourite mascara? Have you tried this one?

~ Natalia

Zobacz też:

4 komentarze:

  1. Nie używałam, a moją ulubioną maskarą jest rimmel scandaleyes lycra flex :) Bardzo ją lubię, bo wydłuża, pięknie podkręca i nadaje objętości moim rzęsom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygooglowałam, ale nie wiem czy szczoteczka przypadłaby mi do gustu...

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o to, że jest za duża, to właśnie też tak myślałam, ale jest nad wyraz wygodna :) Ma bardzo podobny kształt do miss sporty pump up booster curve it, którą obecnie mam, ale ta się przy niej chowa. Jak maluję miss sporty to zawsze coś mi ucieknie na powiekę albo mam ubabrany nos. Rimmel mi tego nie robił :) Polecam jeszcze maybelline colossal volum express, ale po jakimś czasie się niestety osypuje..

      Usuń
  2. Tuszy mam wiele,ale tych ulubionych jest garstka. Zdecydowanie przoduje tuszod Glazel - największe zaskoczenie kosmetyczne. Później mascara od Muse, która daje bardzo delikatny efekt, ale moje rzęsy ją polubiły. Są też pojedyncze tusze z Esscene i dwa z Wibo - Boom Boom (przy bardzo mocnym makijażu i sztucznych rzęsach) a na co dzień Panoramic Lashes - duża szczoteczka, która daje efekt sztucznych rzęs :) Przy okazji zapraszam na konkurs z Wibo! :) Mnie oczarowała nowa kolekcja, ale podobno szybko znika z półek w Rossmannie - a tutaj trzy zestawy czekają. Szkoda tylko, że w tej nowej kolekcji nie było jakiegoś tuszu. Pewnie znowu kosztowałby grosze a skusił jakąś fajną, silikonową szczoteczką.

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin