Fixation

Paznokcie • Kosmetyki • Uroda

BB Missha - Perfect Cover BB Cream NO.27 | Jak się u mnie sprawdził? | Krycie, trwałość, odcień

O azjatyckich kremach BB nasłuchałam się wiele. Głównie były to jednak dobre rzeczy. O kosmetyku od Misshy, o którym będę dzisiaj pisać, czytałam szczególnie pozytywne opinie. Bazując na nich, zamówiłam go przed wyjazdem na wakacje. Bez żadnych próbek, opierając się tylko na swatchach znalezionych w grafice Google i opiniach na Wizażu. Po prostu założyłam, że się spisze i będzie mi dobrze służyć.

BB Missha - Perfect Cover BB Cream NO.27

Produkt kupiłam na stronie internetowej polskiego dystrybutora Missha. Mimo wszystko nie poszłam tak całkiem na żywioł, bo zamówiłam mniejsze opakowanie - 20ml. Zapłaciłam za nie 28,70zł. Większa wersja tego produktu,o pojemności 50ml kosztuje 59,90zł. Odcień, który wybrałam dla siebie to nr 27 noszący nazwę Honey Beige. Jest to ciepły brąz, który dość ładnie wygląda na oliwkowej skórze. Krem w tym kolorze jest dość ciemny, przeznaczony do śniadych i bardziej opalonych karnacji.

BB Missha - Perfect Cover BB Cream NO.27

Krem nadkładam palcami, ponieważ wtedy moim zdaniem najlepiej wygląda na skórze. Można go oczywiście aplikować pędzlem lub wilgotną gąbeczką. Należy jednak pamiętać, żeby go nie rozsmarowywać, a delikatnie wklepywać - makijaż wtedy lepiej stapia się ze skórą i jest trwalszy. Krem cudownie wygładza twarz i daje ładne, świetliste wykończenie. Skóra nim pokryta wygląda zdrowo. Dodatkowo, jeśli dobrze dopasujemy odcień i nie przesadzimy z ilością kosmetyku, wygląda bardzo naturalnie. Krycie kremu można stopniować do średniego - nie przykryjemy nim całkowicie większych zmian trądzikowych czy przebarwień. Jego zaletą jest to, że te dodatkowe warstwy się nie rolują, nie tworzą łat, a ładnie się na siebie nakładają i blendują. Podczas wyjazdu używałam właściwie tylko tego produktu. Ładnie wyrównuje koloryt cery. Jego dużą zaletą jest też to, że posiada wysoki filtr SPF42. Gdybym miała pakować kosmetyczkę kolejny raz, zrezygnowałabym całkiem z korektora i wzięłabym tylko ten kosmetyk.

BB Missha - Perfect Cover BB Cream NO.27. Efekt przed i po.

Na zdjęciach (nie były retuszowane) możecie zobaczyć jak wygląda moja twarz bez makijażu oraz z jedną warstwą kremu BB. Nakładałam go na krem do twarzy. Nie używałam pudru. Moja cera nie jest w najgorszym stanie, ale można zauważyć, gdzie mam jakieś tam niedoskonałości; jedna, cienka warstwa produktu nie przykrywa ich w 100%, ale sprawia, że nie rzucają się tak bardzo w oczy.

Niestety jestem posiadaczką cery tłustej, ale ten krem nie dał mi tego tak bardzo odczuć. Jeśli wasza skóra się nie przetłuszcza, to myślę, że możecie całkowicie zrezygnować z utrwalania makijażu pudrem. Mnie trochę było szkoda niszczyć i zmatowić efekt, który daje ten krem. Nadal, produkt utrzymywał się u mnie około 8 godzin bez poprawek i bez tego, więc uważam to za bardzo dobry wynik. Kremu używam także teraz, codziennie, przynajmniej dopóki nie zejdzie mi wakacyjna opalenizna. W warunkach biurowych również sprawdza się świetnie. Do pokrycia twarzy wystarczy niewielka ilość kremu, ok. ziarenka grochu.

Wadą tego produktu może być to, że wymaga mocnego demakijażu. Często wchodzi mocno w pory i ciężko go domyć, dlatego najlepiej sięgnąć tu po czarne mydło lub olej. Mimo to jest naprawdę bardzo dobry i rozumiem, dlaczego został okrzyknięty Kosmetykiem Wszech Czasów. Na pewno kupię kolejne opakowanie. Następnym razem będzie to raczej jaśniejszy odcień, który będzie mi pasować, kiedy moja opalenizna zamieni się tą od monitora.

BB Missha - Perfect Cover BB Cream NO.27

Lubicie azjatyckie kosmetyki? Używałyście kremu BB Missha? Możecie polecić jakieś inne produkty tego typu?

~ Natalia

Zobacz też:

5 komentarzy:

  1. U mnie nie obyłoby sie bez zmatowanienia pudrem.

    OdpowiedzUsuń
  2. To był mój pierwszy krem BB, bardzo dobrze mi się sprawdzał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbowałam go kiedyś i niestety nawet z pudrem nie dał rady, już pomijam, że najjaśniejszy kolor nie był idealny do mojej cery, ale to nic dziwnego, mimo wszystko tak przesuszył mi skórę i słabo się utrzymywał, że nie było sensu dalej z nim walczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadałam za kremami BB/CC, ale ostatnio natrafiłam na świetny krem CC Bell i przepadłam - idealnie dopasowuje się do skóry, trzyma się cały dzień :D No i nie mam trudności z jego zmyciem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dał bardzo naturalny efekt i fajnie wyrównał koloryt :-) Kiedyś się nad nim zastanawiałam, ale zauważyłam że azjatyckie kosmetyki mają przeraźliwie długie składy i zrezygnowałam z zakupu.
    PS. Robisz bardzo ładne zdjęcia, z chęcią zostanę tu na dłużej więc dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook Instagram Pinterest Twitter Bloglovin