Moje pierwsze hybrydy | Czym różni się manicure hybrydowy od klasycznego? | Pierwsze wrażenia

Bardzo długo broniłam się przed hybrydami. Miałam ku temu wiele powodów, a przynajmniej tak mi się wydawało. Ostatecznie doszłam jednak do wniosku, że nie ma sensu unikać szybszej i wygodniejszej opcji i skompletowałam swój pierwszy zestaw do manicure hybrydowego. Jakie zauważyłam różnice między manicure klasycznym a hybrydowym? Co jest potrzebne do wykonania manicure hybrydowego? To oraz moje pierwsze wrażenia znajdziecie w tym poście!

Zestaw do manicure hybrydowego
Dlaczego tak długo unikałam hybryd?

Po pierwsze, dzięki prowadzeniu bloga uzbierałam całkiem pokaźną kolekcję tradycyjnych lakierów. Po przejściu na emalie hybrydowe byłyby one całkiem zbędne i w taki sposób powstaje problem - co ja zrobię z trzema setkami zbędnych buteleczek? Tak przy okazji, przeprowadzka z tą całą kolekcją to jest jakaś masakra, bo szklane butelki nie dość, że mogą się potłuc, to jeszcze są bardzo ciężkie. Poza tym, moje wielkie zbiory pozwalały mi stworzyć dowolny manicure - odpowiedni lakier zawsze miałam. Skompletowanie odpowiednika tej kolekcji w wersji hybrydowej kosztowałoby mnie tysiące złotych, których nie mam i których prawdopodobnie i tak byłoby mi szkoda. I ostatni powód - dwa lub trzy tygodnie z tym samym lakierem wydawały mi się jakąś kompletną abstrakcją. Do tej pory zmieniałam kolory paznokci w zależności od outfitu albo robiłam 3 rożne zdobienia w ciągu godziny, jedno po drugim. W ciągu kilku ostatnich miesięcy zauważyłam jednak, że sięgam tylko po neutralne lakiery, które będą pasować do wszystkich ciuchów jakie będę nosić w ciągu tygodnia i że noszę je tydzień po tygodniu, w kółko. Nawet zdobienia, które pojawiają się na blogu są znacznie bardziej stonowane niż kiedyś. Wniosek?

Produkty Semilac - lakiery do paznokci, top, baza i preparat do skórek
Co jest potrzebne do wykonania manicure hybrydowego?

Ze względu na to, że nie wiedziałam, czy hybrydy mi przypadną do gustu i czy mnie nie uczulą, zamówiłam tylko niezbędne rzeczy. Postawiłam na markę Semilac, ale zamiast wybierać gotowy zestaw, skompletowałam potrzebne mi produkty w drogerii Ezebra. Głównym powodem było to, że kolory lakierów w dostępnych kompletach w ogóle mi się nie podobały i wiedziałam, że nie będę ich używać (no i to, że Semilac ma tylko opcję dostawy DHLem, bleh). Naprawdę, moim zdaniem taki zestaw z neutralnymi barwami, a nie trzy neonowe kolory (zieleń + róż + fiolet) to jest własnie "zestaw startowy". W skład mojego kompletu wchodzi:

  • Lampa LED UV o mocy 24W. Jest o tyle wygodna, że posiada czujnik, który uruchamia lampę automatycznie po położeniu pod nią dłoni wraz z automatycznym wyłącznikiem.
  • Semilac Nail Cleaner - płyn do odtłuszczania płytki paznokcia.
  • Semilac UV Hybrid Leveller Base - samopoziomująca baza, która ma się sprawdzać przy łamliwej, problematycznej płytce o niejednolitej strukturze.
  • Lakier hybrydowy Semilac. Ja wybrałam trzy kolory, które noszę najczęściej - 138 Perfect Nude, 028 Classic Wine i 005 Berry Nude.
  • Semilac UV Hybrid Top No Wipe - top, który nie wymaga przemywania cleanerem.
  • Waciki bezpyłowe
  • Aceton
Akcesoria, które nie są konieczne, ale okazały się przydatne:
  • Klipsy do paznokci, do usuwania lakieru.
  • Striper do ściągania lakieru hybrydowego. Wygląda jak kostka do gitary i można nim zdrapać lakier nie uszkadzając płytki paznokcia.
  • Preparat do usuwania skórek Semilac.
  • Drewniane patyczki do manicure.
Dodatkowo zamówiłam też bloczek polerski, którym powinno się zmatowić płytkę paznokcia przed wykonaniem manicure. U mnie okazał się zbędny, bo lakier trzyma się świetnie z pominięciem tego kroku.

Praktyczne różnice między manicure klasycznym a hybrydowym

Czyli co zwróciło moją uwagę przy pierwszym malowaniu:
  • Lakiery hybrydowe utwardzamy w świetle UV. Co za tym idzie, nie wysychają w trakcie malowania paznokci, dzięki czemu można dokonywać poprawek niezliczoną ilość razy. Można malować spokojnie, powoli i dokładnie i zrobić idealny manicure jak okładki magazynu.
  • Hybrydy wyglądają lepiej. I kropka. Przerobiłam już multum baz i topów i nawet te najlepsze nie prezentują się tak dobrze jak manicure hybrydowy. Dobra baza wygładza wszystkie niedoskonałości płytki tak, że wygląda jak perfekcyjna tafla. Lakier można nałożyć bez żadnych smug, nie martwiąc się że nabieramy za mało czy za dużo, dokładnie dojechać do skórek, poprawić, dołożyć, odjąć, nałożyć jeszcze raz i upewnić się, że wszystko jest równo i perfekcyjnie (to jest jak dla mnie największa zaleta). Top hybrydowy (nie mówię o matowym) daje połysk, którego nie da się pomylić z żadnym zwykłym topem czy wysuszaczem.
  • W przypadku trwałości nie ma czego porównywać. Pamiętam jak przeżywałam na blogu, że jakiś zwykły lakier trzymał mi się na paznokciach 7 dni (przy czym unikałam wtedy prac domowych jak ognia), ale jednak dla mnie standard dla dobrego lakieru (z bazą i topem) to ok. 5 dni. Po tym czasie lakiery u mnie ścierają się lub odpryskują. Hybrydy wytrzymują dłużej - chyba wszystkie z was widziały już taki manicure z trzytygodniowym odrostem? Co więcej - przez cały ten czas wyglądają dobrze, błyszczą się i pewnie gdyby nie odrost, to można byłoby je nosić kolejne trzy tygodnie. Zwykły lakier, nawet jeśli utrzyma się przez tydzień na paznokciach, to raczej będzie znacznie bardziej pokazywać upływ czasu.
  • Zmywanie hybryd to znacznie poważniejsza sprawa niż przy zwykłych lakierach. Trwa ono dłużej i trzeba być przy nim zdecydowanie bardziej ostrożnym, bo można sobie uszkodzić płytkę paznokcia lub zdrapać jej część. To nie jest jednak lekkie przetarcie paznokcia miękkim wacikiem ze zmywaczem. Może kiedyś będzie, ale jak na razie to jest dla mnie najgorsza rzecz w całym malowaniu hybrydamim.
  • Jest znacznie szybciej! Po zrobieniu mojego pierwszego manicure hybrydowego, za każdym razem gdy tylko coś dotknęło moich paznokci zaczynałam się irytować, bo w głowie widziałam zaciągnięty lakier albo odbitą na nim fakturę materiału (naprawdę, pies Pawłowa przychodzi na myśl). Nie potrafiłam sobie wbić do głowy, że to już, to koniec, paznokcie są suche, lakier jest twardy i dosłownie od razu po naświetleniu w lampie mogę stukać, drapać i kto wie co jeszcze robić paznokciami. Z rozrzewnieniem (akurat) można wspominać "dawne czasy", kiedy szło się spać, a rano na paznokciach miało się odciśniętą pościel. Za tym zdecydowanie nie będę tęsknić!

Z mojego pierwszego hybrydowego manicure jestem bardzo zadowolona. Na Instagramie pokazywałam wam wczoraj jak wyglądał po 4 dniach od malowania. To zdjęcie możecie zobaczyć powyżej. Na razie ciężko znaleźć mi jakieś wady hybryd i już teraz jestem pewna, że ciężko byłoby mi wrócić do klasycznych emalii.

Używacie lakierów hybrydowych czy pozostajecie przy klasycznych lakierach? Jakie marki lakierów hybrydowych polecacie?

~ Natalia

Zobacz też: